poniedziałek, 19 maja 2014

Świeć własnym światłem.






Każdy dzień jest wyzwaniem  dla człowieka, którego prześladują irracjonalne lęki.
Nie masz do siebie zaufania, boisz się otaczającego cię świata.
Głowa napełniona jest smutnymi, pełnymi obaw myślami.
Nie żyjesz, ty trwasz, męcząc się sama ze sobą.
Pewnie, gdyby była taka możliwość, poszłabyś na operacje myśli.
Wymazano by ci kawałek , może kawał podświadomości, która jest niekorzystnie zakodowana i teraz dzięki temu funkcjonujesz tak, a nie inaczej.
Szkoda, że w XXI wieku nie ma takich możliwości.
Trudno, jesteś zmuszona pracować sama ze sobą.
Każda, powtarzam każda metoda pracy nad sobą jest dobra, jeśli jest skuteczna.
Cierpienie, które przeżywa chory na nerwicę lękową,  jest niemożliwe do opisania wyrazami.
Nawet opowiadanie o irracjonalnych lękach jest niemożliwe, aby odtworzyć i przekazać cierpienie słowami. To trzeba przeżyć , aby zrozumieć.
Opiszę ci kolejną metodę  walki z lękiem.
Jest to metoda zapewne kontrowersyjna, trudna do zrozumienia przez innych, ale zapewniam - jest dla mnie skuteczna.
Mam jedno życie, dlatego szukałam różnych możliwości, aby pozbyć się lęków.
Cierpienie zmusiło mnie do poruszenia w sobie tej boskiej cząstki, którą obdarzył nas stwórca.
Ta cząstka to intuicja.
Nieraz próbowałam opowiadać o intuicji innym, lecz zdziwienie na ich twarzach powstrzymywało mnie od tego.
Zapewne nie dotarłam do tych osób, które potrzebują oparcia w sobie, a nie w innych.
Intuicja to cenny dar, który mamy w sobie.
Mnie zmusiła sytuacja życiowa, aby ją  obudzić i zaangażować do walki z irracjonalnym lękiem.
Słowa napisane w piśmie świętym, pomogły mi dotrzeć do intuicji. ,,Szukajcie , a znajdziecie” Proście, a będzie wam dane” Więc cierpliwie z desperacją szukałam i prosiłam o pomoc.
Ten  codzienny powtarzający się lęk, to uwięzienie w klatce bez krat i silna tęsknota, aby uwolnić się od irracjonalnych lęków, obudziła we mnie intuicję.
Dotarcie do boskiej cząstki,  zajęło mi trochę czasu. Moje ego było największym przeciwnikiem. Komunikowanie się z intuicją, polegało na próbach i błędach .
Odczytanie przekazu intuicji, ego skutecznie zakłócało. Brak wiary w swoje możliwości spowodowało, że na początku, porozumiewałam się ze swoją intuicją, za pomocą znaków.
Podczas spacerów, pośród przyrody, z daleka od zgiełku w ciszy, zadawałam pytanie,  tak czy nie.
Opierałam się o drzewo i kładłam ręce na splocie słonecznym. Czekałam na odpowiedź. Trwało to kilka minut.
 Modliłam się i prosiłam stwórcę oraz swoich najbliższych nieżyjących przodków, o danie mi odpowiedzi. Wyrażałam słowami  wdzięczność za danie mi znaku.
Czekałam w skupieniu.  Gdy po paru minutach, nastąpiło delikatne uderzenie w okolice splotu, a w głowie pojawiło się zapewnienie, że tak. Odczułam spokój i ulgę.
Wiedziałam całą sobą, że odpowiedź jest pozytywna.
Na początku, trudno mi było jednoznacznie uwierzyć w intuicję, ponieważ ego było silniejsze .
Rozmyślania, kierowanie się utartym , znajomym szlakiem, nie pozwalało całkowicie uwierzyć w prawdę, która mówiła krótko i zdecydowanie.
Kierowanie się zasadą ,,Jak zobaczysz, to uwierzysz” ,, Jak dotkniesz, to się przekonasz” , tylko odciągało moją uwagę i wiarę w istnienie intuicji.
Byłam bardzo oporna na zaakceptowanie innego świata, widzianego oczami duszy .
Po pewnym czasie, zaczęłam sprawdzać w świecie rzeczywistym, czy intuicja mówi prawdę.
Więcej opiszę wam w kolejnym poście.



wtorek, 13 maja 2014

Reakcje na dane wydarzenia.










Zmierzenie się z irracjonalnym lękiem, a  zmierzenie się z prawdziwym lękiem , to dwie diametralnie różniące się  sytuacje. W podświadomości pozostały emocje związane z danym wydarzeniem, które napędzają obawy i lęki. Obecne rozwiązanie danego problemu wygląda zupełnie inaczej, niż zapamiętane przez podświadomość doświadczenia z dzieciństwa. Walka z wyobrażonym lękiem jest niemożliwa, a z realnymi obawami ,  spokojnie sobie poradzisz. Poddanie się,  to  powiedzenie sobie ,,Co będzie to będzie. Gdy będę miała realny problem, to wtedy skupię całą uwagę na jego rozwiązaniu.  Nawet gdy dopadnie mnie irracjonalny lęk, to wtedy skupię się na wyciszaniu emocji  i tłumaczeniu sobie, że to jest reakcja przestraszonego dziecka, a nie dorosłej osoby ''
Osoba chora na nerwicę lękową,  ma irracjonalne lęki w danych sytuacjach.
Każdy z nas ma inną psychikę, każdy przeżył w dzieciństwie różne sytuacje, które głęboko zakorzeniły się w podświadomości i teraz rzutują na naszą przyszłość. Ja  wpadałam w panikę, gdy przebywałam w  tłumie  ludzi, a czułam się dobrze sama wśród przyrody. Ty  możesz bać się tego, że jesteś sam pośród pól i lasów, natomiast możesz bezpiecznie się czuć w otoczeniu ludzi. Każdy z nas jest inny.
Chorych na nerwicę lękową łączy jedno-  IRRACJONALNY LĘK.
Przykład.
Sprzątałam na parterze  pomieszczenia gospodarcze. Od czasu do czasu spoglądałam na zegarek, ponieważ miałam zacząć gotowanie obiadu o godzinie13. Mąż wraca do domu z pracy  kilkanaście minut po  godzinie czternastej. Spojrzałam na zegar. Była godzina dwunasta trzydzieści. Nagle przypomniałam sobie, że zegar wskazuje godzinę do tyłu, ponieważ  nikt go nie nastawił na czas letni.
Szybko pobiegłam po schodach na piętro, aby zacząć gotowanie obiadu. Wpadłam w popłoch. Zaczęły mi się trząść ręce. Dopadł mnie ból głowy. Oparłam się o kuchenny blat i stałam tak nieruchomo  kilka minut, ponieważ ogarnęła mnie  niemoc. Obliczyłam, że  pozostało mi trzydzieści pięć minut na gotowanie potrawy. Zrobiło mi się tak słabo, że musiałam  usiąść na stołku. W głowie szalała jedna myśl, , Nie zdążę przygotować jedzenia”
Rozpierający ból ogarnął moją głowę.
Gdyby ktoś obserwował moje zachowanie pomyślałby, że mam męża tyrana.
Gdybym wyszła z domu, w którym wychowanie dziecka nie polega, tylko na nakazach, zakazach, stosowaniu kar cielesnych i gróźb słownych, zachowałabym się inaczej.
Gdy spojrzałam na zegar, nagle z podświadomości   wypełzły  z przeszłości sytuacje przypominające doświadczenie z dzieciństwa. Z dorosłej osoby zamieniłam się w dziewczynkę, którą ogarnęły  lęki. Ego na bazie doświadczeń  podpowiadało,, Nie zdążysz, nie wykonasz zadania, będzie kara”
Takie sytuacje wypływały na powierzchnię w życiu dorosłym. Umiałam je analizować, ponieważ pracowałam nad sobą. Gdy czułam się źle fizycznie, gdy dopadał mnie lęk, w zeszycie opisywałam zdarzenia, które wywoływały  niemiłe emocje i reakcje. To jest klucz do pokonania lęku.
 Aby  uporać się z kolejną sytuacją, która wywołuje lęki, musiałam się z nią zmierzyć.
Po kilku nieudanych próbach w końcu, pewnego dnia nie ugotowałam obiadu.
Boże, jak mi było głupio. Czułam się nieswojo. Zmęczyłam się psychicznie. W głowie ego podpowiadało ,, Masz  w domu podzielone role, do ciebie należy między innymi przygotowanie jedzenia. Ugotuj obiad. Już sobie przetłumaczyłaś i zrozumiałaś jakiej sytuacji się boisz, więc  zabieraj się za gotowanie.”
 Musisz stanąć oko w oko i przekonać się co może cię czekać, gdy nie wykonasz danego obowiązku.
Tylko konsekwentne postępowanie przynosiło rezultaty.
Mąż przyszedł z pracy, a ja zaczęłam się tłumaczy,  dlaczego tak postąpiłam.
Znowu zaczęłam zachowywać się jak dziecko.
Trwało to trochę czasu, zanim weszło mi w krew, że mogę  nie wykonać danego zadania z różnych przyczyn.

Opiszę wam jeszcze jedno wydarzenie.

Szłam z pieskiem na spacer, w pewnym momencie zadzwonił telefon. Znajomy prosił mnie o podanie numeru  telefonu do danej osoby. Powiedziałam mu , aby zadzwonił za godzinę, to podam mu numer. Nadal szłam swoją trasą. W głowie pojawiła się myśl,, Może ja nie zdążę wrócić do domu za godzinę.  Jeszcze mam przejść pięć kilometrów, to zajmie  mi około pięćdziesięciu pięciu minut.”
Nagle dopadły mnie zawroty głowy. Stanęłam i oparłam się o drzewo. Byłam przerażona. Bałam się , że upadnę. Małymi krokami pełna obaw, że jestem poważnie chora, zawróciłam do domu.
Dopiero po pewnym czasie  odkryłam, że podświadomość wybrała takie rozwiązanie. Skoro  miałam  szybkim krokiem przemierzać trasę, myśleć i bać się, czy zdążę na czas, podświadomość wybrała zawroty głowy, abym zawróciła do domu.
Takie sytuacje zdarzały się często, dlatego podczas bacznej obserwacji siebie przez kilka lat, wysnułam takie wnioski. Dzięki pracy nad sobą potrafiłam odczytać, dlaczego tak postępuję, a nie inaczej.
Z biegiem czasu lęki wycofywały się.

wtorek, 6 maja 2014

Możesz a nie musisz.






Podczas nerwicy niechętnie wychodziłam z domu, ponieważ unikałam ludzi, którzy chcieli ze mną porozmawiać. Panicznie się bałam, że podczas rozmowy dopadnie mnie lęk. Gdy uzmysłowiałam sobie, że nie muszę rozmawiać,  jeżeli nie mam na to ochoty, zrobiło mi się lżej na duszy.
Te głupie przekonania, że nie wypada przerwać  danemu osobnikowi  rozmowy, że należy do końca rozmówcę wysłuchać, odstraszały mnie od spotkań z ludźmi.
Już na dzień dobry  słowa ,,muszę to wykonać, muszę tam iść, muszę się uśmiechać” wywołują presję, przymus, brak wyboru. To z kolei kojarzy się z nakazem i komendą, którą trzeba niezwłocznie wykonać.
Natomiast podejście,, ja mogę to wykonać jeżeli chcę” , daje nam wybór, decydowanie o własnym postępowaniu.
Nie kojarzy się z groźbą czy narzuceniem.
W kryzysowych wypadkach, możemy  swobodnie korzystać  z ,, wyjść awaryjnych”,  gdy wymaga od nas tego dana sytuacja.
Spróbuj z  tego korzystać, a zaraz poczujesz się pewniej.
Teraz wczuj się w taką sytuację:
Umówiłaś się z koleżanką w kawiarni na daną godzinę.
Już przed spotkaniem wcześniej przez głowę przechodzą obawy. Zadajesz sobie pytania bez odpowiedzi. ,, Czy podczas spotkania nie dopadnie mnie lęk? Czy zdołam ukryć objawy niepokoju? Czy mam iść na to spotkanie? Mam jeszcze kilka godzin czasu do umówionej godziny, może zadzwonię i powiem, że spotkamy się innym razem” .
Chodzisz po mieszkaniu niespokojnie, jesteś zestresowana, bo obawiasz się swoich reakcji emocjonalnych, nad którymi do końca nie panujesz.
Ty i tylko ty decydujesz co masz zrobić w danej chwili.
Gdy byłaś mała, decydowano za ciebie, teraz jesteś dorosła. Powinnaś to zrozumieć i przekonać swoją podświadomość, rozmawiając ze sobą cierpliwie.
Takie postępowanie rozwiąże  wiele problemów związanych z obawami, niepokojem i lękiem.
Pozbędziesz się stresu , zapewnisz sobie poczucie ochrony i nie będziesz tak często rezygnowała z wychodzenia z domu, czy spotkania z ludźmi.
Gdy będziesz korzystała z wyjść awaryjnych, nie obarczaj siebie tym, co inni o tobie pomyślą. To nie jest twój problem.  Jedno wiem, co mają pomyśleć to i tak pomyślą.
Nie musisz się tłumaczyć. Powiesz krótkie słowo przepraszam, wymyślisz powód i sprawa załatwiona.
Wyjścia awaryjne są azylem dla osoby chorej na nerwicę lękową.
Z czasem  z tych wyjść będziesz coraz mniej korzystała, bo będziesz czuła się coraz bezpieczniej. Spróbuj , a sama się o tym przekonasz.
Gdy idziesz do pracy, zawsze możesz sobie powiedzieć i dodać otuchy,, Gdy będę się źle czuła, to mogę iść na zwolnienie lekarskie”.
Tym sposobem uzmysłowisz sobie, że masz wybór. Pewnie nie raz będziesz się czuła fatalnie, ale powiesz do siebie,, Dzisiaj źle się czuję, ale jakoś wytrzymam. Jak będę się czuła gorzej, to skorzystam z wyjścia awaryjnego”
Zdaję sobie sprawę, że ludzie zdrowi nie mają z tym problemu, a czytając ten post, zastanawiają się dlaczego wypisuję takie bzdury. Dla nich sytuacje oczywiste są normalne, dla nas  wiele z nich stanowi problem. Na tym polega nerwica lękowa, że wiele wydarzeń odbieramy przez pryzmat przestraszonego dziecka, zakodowanego w podświadomości.
Nikt nas nie zrozumie, kto tego nie przeżył.
Podczas choroby, często łapałam się na takim zachowaniu: Obserwowałam ludzi i z uczuciem zazdrości, patrzyłam jak swobodnie się poruszają , rozmawiają, siedzą cierpliwie, planują  i śmieją się.
Są to normalne dla zdrowych osobników sytuacje. My niestety jesteśmy podszyci lękiem. W każdej chwili sytuacja może się zmienić o 180  czy 360 stopni. Rozmawiasz i nagle musisz przerwać w panice rozmowę, odchodząc szybkim, niepewnym krokiem. Robisz zakupy i nagle ogarnia cię taki niepokój , a z nim roztrzęsienie lub nagła słabość, że trzymasz się kurczowo wózka i szukasz przestraszonym  wzrokiem drzwi wyjściowych.








niedziela, 4 maja 2014

Zdrowotne soki.






Od wielu lat chodzę codziennie na spacery ze swoim czworonożnym przyjacielem.

Nie zwracam uwagi na pogodę , tylko  burza zakłóca  mi wyjście na łono natury.

Podczas spacerów wiosną, latem i jesienią  zbieram codziennie z łąk zioła, tak podpowiedziała mi intuicja.

Z owych leczniczych ziół robię w wyciskarce soki.

Od maja ( w tym roku od kwietnia) zbieram pokrzywę, mniszek lekarski, babkę lancetowatą, liście brzozy i krwawnik.  

Z ziół otrzymuję szklankę niezbyt smacznego, ale zdrowego  dla organizmu soku.
Skład soku uzależniony jest od pory roku.
Sok z marchwi , selera, buraka i jabłek piję przez cały rok.

Z działki, którą uprawiam  zbieram  również liście warzyw, które dodaję do soków:

sałata( najlepsza jest rzymska), kilka liści fasoli, buraków, selera, kapusty, szpinaku, rzeżuchy i pietruszki.

Tym sposobem zwiększam odporność organizmu, odtruwam go z toksyn.  Soki wypłukują stare komórki,  rozpuszczają  kamienie w nerkach i wątrobie, zapobiegają chorobom  nowotworowym. 

A  co najważniejsze przekonuję swoją podświadomość, że jestem zdrowa.

To działa!

 Przez  wiele lat , systematycznej pracy nad sobą, przekonałam  podświadomość, że symptomy występujące podczas nerwicy, nie są objawami choroby fizycznej.

W kryzysowych momentach mówiłam do siebie pewnie  i z przekonaniem,, Jesteś zdrowa, pijesz soki, dostarczasz organizmowi  niezbędnych minerałów i witamin. To są objawy nerwicy. Nic ci nie grozi. Z dnia na dzień czujesz się coraz lepiej”

Słowami i czynami przekonuj swoją podświadomość, że jesteś zdrowa. Z czasem będziesz czuła się coraz pewniej i zdrowiej. A lęk, który zasygnalizuje w twojej głowie panikę, automatycznie przerwiesz myślami,, Jestem zdrowa bo dbam o siebie, to tylko ego próbuje mnie nastraszyć”

Odczujesz  lekki  niepokój, ale nie dasz się wciągnąć w grę ego.

Czytając książkę Michała Tombaka  zwróciłam szczególną uwagę na lecznicze napoje i nową hipotezę o powstawaniu chorób.

Komórki naszego organizmu składają się z 70% wody, która posiada pamięć.

Autor pisze o tym, że jeżeli  są to komórki chorego narządu, to woda w nich przechowuje  informacje o chorobie. Aby pozbyć się choroby, należy zmienić strukturę wody w organizmie. W książce opisuje dwa sposoby. W pierwszym sposobie  poleca przez  pół roku pić wodę z roztopionego lodu i przygotowywać na jej bazie posiłki.

W drugim sposobie poleca picie soków warzywnych przygotowanych własnoręcznie. Zaleca picie około pół litra dziennie.

Czytałam również książkę Pod tytułem ,, Terapia doktora Gersona. Leczenie raka i innych chorób przewlekłych.”

Na bazie metod naturalnych, opartych na  wypijaniu dużych ilości soków  warzywnych, chore osoby powracają do zdrowia.

Zawsze byłam zwolenniczką profilaktyki, więc  uważam , że lepiej zapobiegać niż leczyć.

Myślę, że warto przemyśleć  temat i zacząć dbać o swoje zdrowie.

Osoby chore na nerwicę lękową, tym sposobem mogą  utwierdzić się w przekonaniu , że są zdrowe i że nic złego im nie grozi.


Nie opisałam dokładnie jakie właściwości lecznicze posiadają soki. Nie wyszczególniłam witamin i soli mineralnych, które znajdują się w poszczególnych warzywach, ponieważ te informacje możecie znaleźć w internecie.
Nie byłabym sobą, gdybym nie opisała jeszcze jednego, ważnego dla organizmu zioła.

Zbieram z łąk skrzyp polny,  z którego robię napój bogaty w krzemionkę.

Płukam skrzyp , następnie daję do garnka i zalewam  wodą. Gdy woda zaczyna wrzeć,  temperuję gaz, aby zioło parzyło się przez pół godziny. Zestawiam  z ognia  garnek. Po czterech , czy pięciu godzinach przelewam przez sito wywar, aby pozbyć się skrzypu.

Piję od dwóch do czterech szklanek dziennie leczniczy napój.

W sierpniu zbieram duże ilości skrzypu polnego, aby ususzyć go.

Zimą i wiosną robię bogate w krzem napoje.