środa, 28 lutego 2018

Logiczny umysł, a mądrość wewnętrzna.






Po wielu latach zmagania się z zaburzeniami lękowymi,  nie znalazłam panaceum  na lęk.
 Szukałam  wszelkich możliwych rozwiązań. Muszę zaznaczyć, że szukałam  kilkanaście lat.
Wyjście poza ramy społeczeństwa, pozwoliło mi szukać pomocy tam, gdzie umysł ludzki nie sięga.
 Dopiero nawiązanie kontaktu z wewnętrzną mądrością dało kres moim obawom i lękom.
Jestem zmuszona zaznaczyć, że nie dotarłabym do metod niekonwencjonalnych, gdybym nie pracowała nad sobą metodami konwencjonalnymi. 
Abyś mnie zrozumiała ujmę to w abstrakcyjny sposób.
 Metody konwencjonalne to nauka pływania w basenie. 
Metody niekonwencjonalne to wypłynięcie na ocean. Owe metody się zazębiają, aby wypłynąć na szeroką wodę najpierw powinnaś się nauczyć pływać.
Nie ukrywam, że metody niekonwencjonalne to sposób na zaszczepienie w sobie  naturalnego poczucia bezpieczeństwa i wyeliminowania kontroli.
Metodami konwencjonalnymi można sztucznie wprowadzić w podświadomość poczucie bezpieczeństwa.
Różnica polega na tym, że sztuczne poczucie bezpieczeństwa podczas gorszego samopoczucia pryska jak mydlana bańka na wodzie.
Wprowadzone poczucie bezpieczeństwa metodą niekonwencjonalną jest trwałe.
Gdy czujesz się bezpiecznie, kontrolowanie siebie i otoczenia znika.
Dwa lata temu byłam na spotkaniu terapeutów z osobami chorymi na zaburzenia lękowe. 
Wykład był bardzo ciekawy, padało dużo pytań i odpowiedzi.
Moją uwagę przykuło stwierdzenie terapeuty, które było podsumowaniem spotkania. ,, Gdybyście wiedzieli, że wam nic się nie stanie złego, to nie mielibyście zaburzeń lękowych”.
Chciałam po usłyszeniu owego  zdania, wstać z krzesła i podejść do terapeuty, aby powiedzieć, że mamy w sobie  wewnętrzną siłę, która powie, że nic nam się złego nie stanie i  zapewni poczucie bezpieczeństwa.
To poczucie bezpieczeństwa będzie pochodziło od mądrości wewnętrznej, która jest w każdym z nas.
 Człowiek jest omylny, siła wewnętrzna nigdy się nie myli. 
 Moc działania  mądrości wewnętrznej na podświadomość jest nieporównywalnie silniejsza, od logicznego umysłu.

wtorek, 20 lutego 2018

Humorystyczne podejście.







Apel do  ciebie odnośnie twojego zachowania.

 Nie zatruwaj domowników swoim użalaniem się nad sobą, bo zrazisz ich szybko do siebie. Wiem że cierpisz, ale uświadom sobie, że ciągłe opowiadanie o swoich objawach  nie pomoże ci ich zlikwidować.
Nikt ci nie pomoże pokonać lęku, tylko ty sama  możesz podjąć wyzwanie  i pracować nad sobą. Im więcej będziesz opowiadała o swoich negatywnych odczuciach, tym więcej  będzie ich wokół ciebie. Uśmiechnij się do bliskich,  powiedz, że ty się męczysz i oni z tobą. Powiedz, że ci przykro z tego powodu, że jesteś taka, a nie inna. Powiedz im od serca ,, Wiem, że się męczycie ze mną, doceniam bardzo waszą cierpliwość. Staram się ze wszystkich sił pracować nad sobą. To że mam dni, w których płaczę, nie odzywam się, unikam was, to nie wasza wina. Nie panuję nad swoim lękiem, raz jestem dorosłym człowiekiem, który się nie boi, a raz małą przestraszoną dziewczyną, która wpada w panikę. Proszę, zaakceptujcie mnie taką,  jaką jestem. Będę  robiła wszystko  jak najlepiej potrafię, aby dostosować się  do codziennego życia. Kocham was bardzo i proszę , abyście mnie zrozumieli"
 Szczera rozmowa z bliskimi na powyższy temat, pozwoli ci budować poczucie bezpieczeństwa. Pozwoli w pracy nad sobą uzewnętrzniać emocje. Pozwoli  uwierzyć , że niezrozumienie i przemoc nie ma do ciebie dostępu. Pozwoli uwierzyć , że jesteś kochana, taka jaką jesteś.
Ze swojego doświadczenia wiem, że wspaniale działa metoda opowiadania o swoich objawach humorystycznie.
 Wiesz dlaczego?  
 Wyzwala pozytywną energię i pozwala wyrzucić negatywne emocje śmiechem. 
Podam ci przykład. Rano wstajesz z łóżka, czujesz się niepewnie. Mówisz dzień dobry domownikom w ponurym nastroju. Twoim pragnieniem jest to, aby ich w tym momencie nie było przy tobie.  Więc mówisz do nich,, Dzisiaj jest coś nie hello”. Wszyscy zaczynają się śmiać,  ty z nimi. Wspaniale rozładowałaś atmosferę.
 Następnym  razem pomyśl o innym sprecyzowaniu swojego stanu emocjonalnego. Domownicy siedzą przy stole, ty zaczynasz źle się czuć. Powiedź do nich ,, Znowu zaczyna mnie brać”. Zaręczam ci, że wszyscy zaczną się śmiać łącznie z tobą. Takim działaniem osłabisz za każdym razem lęk, wyrzucisz negatywne emocje i zbliżysz się do domowników.
 Jest to wspaniała metoda i stosuj ją.
Pewnie niektórzy z was czytając powyższą metodę  pomyślą ,,Jak mogę humorystycznie traktować lęk, którego się boję. Jak można z tego żartować”
A ja ci podpowiem. Gdy będziesz z powagą i cierpieniem podchodziła do lęku to sprawisz, że zawsze będzie na piedestale. Zrazisz do siebie domowników swoim zachowaniem i niczego nie zmienisz w kierunku eliminowania lęku.
Pomyśl logicznie. Czy nie lepiej się pośmiać ze swoich objawów, a nie przybierać postawę  cierpiętnika i upierdliwca.

sobota, 13 stycznia 2018

Uśmiechnij się!






 Spotkaj się ze znajomymi, którzy mają tak jak ty zaburzenia lękowe.
 Pośmiej się wspólnie z nimi z irracjonalnych lęków. Dzięki temu osłabisz ich moc i będziesz patrzyła na swoją przypadłość z dużo mniejszym przerażeniem. Zapewniam cię, że po takiej rozmowie humor nie opuści cię przez tydzień. Podam ci przykład z mojego życia.

Pewnego razu wybrałam się na pobliskie łąki. Tam spotkałam kolegę, który także chorował na nerwicę lękową. W jednej ręce miał scyzoryk, a w drugiej płócienną torbę. Ścinał ziele

dziurawca. Zaczął opowiadać o swoim samopoczuciu. I tu popłynął potok smutnych, przesiąkniętych żalem słów;

Rano kręciło mi się w głowie i dusiło mnie. Bałem się iść do piwnicy i uporządkować regały ze słoikami. Żona kłóci się ze mną, że nie biorę się za  pracę w domu. Tłumaczyłem jej, że jestem słaby i boli mnie serce, ale na nic zdały się te moje usprawiedliwienia.

Opowiedział mi, że będzie robił napar , ponieważ jest skuteczny na depresje i stany lękowe.

Niewiele się zastanawiając , wypaliłam, że przyjdę tutaj jutro albo jeszcze dzisiaj , żeby dla mnie nie zabrakło owego eliksiru radości i odwagi. Wezmę ze sobą worek i kosę. Wybuchliśmy  gromkim śmiechem. Dalsza rozmowa potoczyła się w wesołym nastroju. Zaczęliśmy oboje wyśmiewać swoje reakcję na lęk. Kolega opowiedział, że bardzo boi się przechodzić obok postoju taksówek, bo tam nagle opanowuje go taka niemoc, że z trudem

przechodzi te parę metrów.  Robi mu się słabo, kręci się w głowie, obawia się, że upadnie na chodniku, no i ludzie mogą pomyśleć, że jest pijany. Wtedy panicznie boi się, że straż miejska zawiezie go na ,, izbę wytrzeźwień” i zamknie.

 Niestety jest zmuszony przechodzić tamtędy , ponieważ na tej samej ulicy, całkiem niedaleko, znajduje się jego zakład pracy. Zaczęliśmy na wesoło obmyślać różne sposoby na

omijanie owej feralnej trasy. Może taksówkę zamówić, albo przejechać ten odcinek autobusem, a może żona weźmie pod pachę i przeprowadzi. I znowu głośno się śmialiśmy,

aż łzy radości popłynęły nam z oczu. Coraz częściej w rozmowie całkiem spontanicznie zaczęliśmy zastępować słowo lęk różnymi określeniami, np.: ,, bierze mnie” lub ,, dopada mnie”. Uświadomiłam sobie, że już samo słowo ,, lęk” brzmi groźnie i wywołuje panikę. Natomiast stwierdzenie,, bierze mnie” jest po prostu śmieszne.

Pewnego razu spotkałam koleżankę, która ze złami w oczach opowiadała o chorobie. Rozprawiała o swoich napadach lękowych i o tym, że jest zmuszona dwa, trzy razy w

tygodniu wzywać pogotowie. Boi się, żeby  lekarz jej  nie odmówił przyjazdu karetki, gdyż znał na pamięć jej objawy i niechętnie udzielał pomocy dając zastrzyk na uspokojenie.

 Ja także opowiedziałam w żartobliwy sposób o swoich perypetiach związanych z chorobą. Dzięki temu udało mi się wywołać uśmiech na jej smutnej twarzy. Teraz próbowałam zamienić jej tragiczne opowiadanie w komedię. A brzmiało to tak:

--Słuchaj Aniu, jak będziesz czuła, że cię bierze, to ubieraj się szybko, wskakuj na rower i jedź te trzy kilometry. Akurat zdążysz na pogotowie i nie będziesz musiała go wzywać. – Zaczęłyśmy się śmiać. Ania zakończyła naszą rozmowę tymi oto słowami:

--Nie pamiętam już kiedy tak dobrze się bawiłam, dawno tyle się nie śmiałam, a ten pomysł z rowerem, to nawet mądre i skuteczne rozwiązanie mojego problemu. Myślę, że się uśmiechnęłaś czytając o tych dwóch spotkaniach, które powyżej opisałam.

piątek, 12 stycznia 2018

Uśmiechnij się---Ośmieszanie lęku.






 Spotkaj się ze znajomymi, którzy mają tak jak ty zaburzenia lękowe.
 Pośmiej się wspólnie z nimi z irracjonalnych lęków. Dzięki temu osłabisz ich moc i będziesz patrzyła na swoją przypadłość z dużo mniejszym przerażeniem. Zapewniam cię, że po takiej rozmowie humor nie opuści cię przez tydzień. Podam ci przykład z mojego życia.
Pewnego razu wybrałam się na pobliskie łąki. Tam spotkałam kolegę, który także chorował na nerwicę lękową. W jednej ręce miał scyzoryk, a w drugiej płócienną torbę. Ścinał ziele
dziurawca. Zaczął opowiadać o swoim samopoczuciu. I tu popłynął potok smutnych, przesiąkniętych żalem słów;
Rano kręciło mi się w głowie i dusiło mnie. Bałem się iść do piwnicy i uporządkować regały ze słoikami. Żona kłóci się ze mną, że nie biorę się za  pracę w domu. Tłumaczyłem jej, że jestem słaby i boli mnie serce, ale na nic zdały się te moje usprawiedliwienia.
Opowiedział mi, że będzie robił napar , ponieważ jest skuteczny na depresje i stany lękowe.
Niewiele się zastanawiając , wypaliłam, że przyjdę tutaj jutro albo jeszcze dzisiaj , żeby dla mnie nie zabrakło owego eliksiru radości i odwagi. Wezmę ze sobą worek i kosę. Wybuchliśmy  gromkim śmiechem. Dalsza rozmowa potoczyła się w wesołym nastroju. Zaczęliśmy oboje wyśmiewać swoje reakcję na lęk. Kolega opowiedział, że bardzo boi się przechodzić obok postoju taksówek, bo tam nagle opanowuje go taka niemoc, że z trudem
przechodzi te parę metrów.  Robi mu się słabo, kręci się w głowie, obawia się, że upadnie na chodniku, no i ludzie mogą pomyśleć, że jest pijany. Wtedy panicznie boi się, że straż miejska zawiezie go na ,, izbę wytrzeźwień” i zamknie.
 Niestety jest zmuszony przechodzić tamtędy , ponieważ na tej samej ulicy, całkiem niedaleko, znajduje się jego zakład pracy. Zaczęliśmy na wesoło obmyślać różne sposoby na
omijanie owej feralnej trasy. Może taksówkę zamówić, albo przejechać ten odcinek autobusem, a może żona weźmie pod pachę i przeprowadzi. I znowu głośno się śmialiśmy,
aż łzy radości popłynęły nam z oczu. Coraz częściej w rozmowie całkiem spontanicznie zaczęliśmy zastępować słowo lęk różnymi określeniami, np.: ,, bierze mnie” lub ,, dopada mnie”. Uświadomiłam sobie, że już samo słowo ,, lęk” brzmi groźnie i wywołuje panikę. Natomiast stwierdzenie,, bierze mnie” jest po prostu śmieszne.
Pewnego razu spotkałam koleżankę, która ze złami w oczach opowiadała o chorobie. Rozprawiała o swoich napadach lękowych i o tym, że jest zmuszona dwa, trzy razy w
tygodniu wzywać pogotowie. Boi się, żeby  lekarz jej  nie odmówił przyjazdu karetki, gdyż znał na pamięć jej objawy i niechętnie udzielał pomocy dając zastrzyk na uspokojenie.
Ja także opowiedziałam w żartobliwy sposób o swoich perypetiach związanych z chorobą. Dzięki temu udało mi się wywołać uśmiech na jej smutnej twarzy. Teraz próbowałam zamienić jej tragiczne opowiadanie w komedię. A brzmiało to tak:
--Słuchaj Aniu, jak będziesz czuła, że cię bierze, to ubieraj się szybko, wskakuj na rower i jedź te trzy kilometry. Akurat zdążysz na pogotowie i nie będziesz musiała go wzywać. – Zaczęłyśmy się śmiać. Ania zakończyła naszą rozmowę tymi oto słowami:
--Nie pamiętam już kiedy tak dobrze się bawiłam, dawno tyle się nie śmiałam, a ten pomysł z rowerem, to nawet mądre i skuteczne rozwiązanie mojego problemu. Myślę, że się uśmiechnęłaś czytając o tych dwóch spotkaniach, które powyżej opisałam.

wtorek, 9 stycznia 2018

Otaczaj się pozytywnymi ludźmi.



Skupiaj koło siebie ludzi pozytywnie myślących. Przebywaj często w ich towarzystwie.
 Jest jeden warunek, ty nie możesz opowiadać o swoich objawach i użalać się nad sobą. Takim zachowaniem sprawisz, że osoby będą cię omijały szerokim kołem.
Jeżeli będziesz mówiła o zaburzeniach lękowych, wybierz śmieszną formę opowiadań. Pośmiej się z siebie, tym sposobem osłabisz działanie lęku.
 Przyciągniesz do siebie znajomych, którzy będą lubili przebywać w twoim towarzystwie.
 Gdy spotkasz osoby chore na zaburzenia lękowe,  na forum w internecie, które będę opowiadały o sposobach pokonania lęku , wysłuchaj je. Podziel się swoimi pozytywnymi doświadczeniami. Nawiąż z nimi stały kontakt.
 Unikaj użalających się  nad sobą osób, które zadają pytania typu ,, Czy ty masz taki….. objaw?
Czy też robi ci się tak....? , itp.” .
 Takie towarzystwo sprawi, że będziesz utożsamiała się z ich objawami, albo  będziesz wyczekiwała na nie mówiąc do siebie,, Jeszcze takiego objawu nie miałam, ale mogę go  mieć w każdej chwili ”
Nie czytaj też wiadomości typu ,, Wiesz co nerwica może zrobić z człowiekiem?  Wiesz na co możesz zachorować podczas nerwicy? „ 
Zamiast się leczyć , szukasz klimatów z dalekiej przeszłości, które napędzają myśli,, Jest źle, ale może być ze mną gorzej. Bardzo się tego boję.”
 Czy takie nastawienie do życia jest ci potrzebne?
 Czy to pomoże ci się uleczyć, skoro  wiesz, że zaburzenia lękowe to choroba myśli.
Negatywne myślenie i czarnowidztwo to główny objaw choroby.
Ty powinnaś wszystko robić, aby odciągać negatywne myśli, a nie nakręcać strach  wiadomościami podszytymi  niepokojem i obawą.
Słuchaj pozytywnych ludzi , którzy pracują nad sobą, abyś mogła powiedzieć do siebie ,, Skoro jej się udało pokonać lęk, to mi też się uda.
Ona radzi  sobie w życiu codziennym pomimo zaburzeń lękowych, to ja też dam radę”
Takie zachowanie pomoże ci wziąć życie w swoje ręce i uporać się z nim, pomimo przeszkód.