sobota, 1 lipca 2017

Akceptacja lęku--Lęk jest twoim obrońcą cz II.






 Byłaś małym dzieckiem. Szczupłe ręce matki  często okładały cię po twarzy, czy innych częściach ciała. Jako dziecko bałaś się kar cielesnych. Na poziomie twoich oczu widziałaś każące cię ręce rodzica. Stojąc w sklepie nagle do podświadomości doszedł sygnał w formie obrazu i emocji  ,, Szczupłe ręce cię karały”. Zamieniasz się jak za pstryknięciem guzika w rolę małego przestraszonego dziecka. Ten dorosły przed chwilą osobnik , jest teraz  małym dzieckiem. Irracjonalny lęk u dorosłej osoby, jest
wywołany  prawdziwym  lękiem  dziecka z przeszłości. Zrozumiałaś. Podświadomość zatrzymała obrazy i przeżycia w pamięci, ona nie odróżnia rzeczywistości od fikcji. Przejęła nad tobą władzę i stara się ciebie chronić wszelkimi sposobami, abyś nie stała przy kasie, bo obraz rąk, które zatrzymałaś w pamięci kojarzy ci się ze strachem. Dlatego twoja choroba nazywa się zaburzeniami  lękowymi. Twój lęk jest irracjonalny czyli nieprawdziwy. Boisz się sytuacji z przeszłości, bo w teraźniejszości ci nic nie zagraża. Podświadomość wszelkimi sposobami chroni cię. Jej ochrona polega na wywoływaniu myśli  o podłożu ostrzegawczym ,, Zaraz coś stanie mi się złego. Dostanę zawału serca. Zaraz upadnę. Słabo mi, nie utrzymam się na nogach  itp.”
Aby ochrona była skuteczna  zaczynasz utożsamiać się z myślami, które wywołują niemiłe emocje, a te z kolei niechciane reakcje ciała. Często finałem obrony podświadomości jest doprowadzenie dorosłej osoby do paniki i ucieczki z danego miejsca.
Podświadomość cię ochroniła przed bijącymi cię dawniej rękami .  Czy ta ochrona była ci potrzebna w obecnej chwili?   Zdecydowanie nie.
 W codziennym życiu, tak naprawdę nic ci nie zagraża do tego stopnia, abyś musiała uciekać  z danego miejsca, które jest bezpieczne dla ogółu ludzi. To twoja podświadomość przypomina wydarzenia z dalekiej przeszłości i  związane z nimi emocje do tego stopnia, że przejmuje nad twoim świadomym umysłem przewodnictwo.  Zapewne często mówisz do siebie,, Nie potrafię zaplanować  dnia. Boję się wyjść do sklepu, bo tam może dopaść mnie lęk. Boję się, że nie potrafię ukryć objawów lęku przed ludźmi. Czy ja sprostam wyzwaniom codziennego dnia. Czy ja dam radę iść dzisiaj z koleżankami do kawiarni itp.”
Gdy przekonasz się, że lęk cię naprawdę chroni, to zaakceptowanie go będzie łatwe. Już nie będziesz z nim walczyła. Walka z lękiem to walka z wiatrakami.  Gdy sobie uświadomisz  rolę lęku, zmienisz swoje zachowanie wobec niego. Nie będziesz na niego reagowała  paniką.

czwartek, 29 czerwca 2017

Akceptacja lęku---Lęk jest twoim obrońcą.







 Podczas borykania się z zaburzeniami lękowymi często słyszałam  od profesjonalistów, aby zaakceptować  chorobę.  Przez kilka lat wmawiałam sobie, że akceptuję lęk.  Za każdym razem na wypowiadane słowa,, Akceptuję lęk” wpadałam w złość.  Na siłę starałam się wmówić sobie, że naprawdę akceptuję chorobę, którą mam. 
 Nie potrafiłam pogodzić się z przypadłością zaburzeń lękowych, które rujnowały moje życie i sprowadzały cierpienie nie do opisania, więc akceptowanie jej nie wchodziło w rachubę. Łatwo powiedzieć, lecz trudno zastosować. Większość z was zareagowałaby podobnym stwierdzeniem. Zgadzałam się z takim podejściem dotąd  dopóki , nie wpadłam na pomysł, aby powiązać akceptację lęku  ze źródłem jego pochodzenia i  mechanizmem  działania.
Po pewnym czasie obserwowania swojego zachowania podczas różnych sytuacji życiowych zrozumiałam, że lęk jest moim obrońcą. On naprawdę mnie chronił, wyświadczając mi  tak zwaną niedźwiedzią przysługę.
Podświadomość zatrzymała strach dziecka z dalekiej przeszłości i teraz chroni dorosłego osobnika  przed powtórnym skrzywdzeniem w formie irracjonalnego lęku.
 Gdy dokładnie poznałam mechanizm działania lęku, wtedy akceptowanie go przyszło bez wysiłku. Akceptację choroby mogę porównać do zaakceptowania uciążliwego, kłótliwego sąsiada. Wyobraź sobie, że  codzienne spotykasz  na klatce schodowej znajomego, który cię atakuje obraźliwymi słowami. Gdy będziesz się zniżała do poziomu owego człowieka, spór będzie trwał. Słownymi  potyczkami będziesz  podżegać  konflikt.
 Gdy pewnego dnia zaakceptujesz sytuację, w której się znalazłaś, popatrzysz  na sąsiada z innego punktu widzenia. Powiesz do siebie ze spokojem,, Trudno, powinnam się pogodzić z taką,  a nie inną sytuacją. Sąsiad mieszka koło mnie i będzie mieszkał. Ja nie mam możliwości wyprowadzki do innego lokum. Nic mi innego nie pozostaje, jak pogodzenie się z postępowaniem  owego intruza. Będę tylko mówiła mu dzień dobry, pozostanę obojętna na jego słowne ataki. On pewnego dnia  zrozumie, że nie ma odzewu na jego zaczepki  i da mi spokój. Powinnam uzbroić się w cierpliwość. Innego wyjścia z sytuacji nie widzę”. Tak samo ma się akceptowanie niechcianej choroby .Aby  ułatwić ci zaakceptowanie choroby podam parę przykładów. Postaram się napisać zrozumiale i obrazowo.
Stoisz w kolejce do kasy. Patrząc na szczupłe ręce kasjerki, nagle zaczynasz się bać. Do lęku dołączają się objawy fizyczne ciała. Przerażające myśli i negatywne emocje zawładnęły tobą. Taki splot sytuacji uniemożliwia  stanie w kolejce.  W głowie pojawiła się przewodnia myśl ,, Uciekaj stąd, bo może ci się stać coś złego”. Zawroty głowy, słabość, rozdwojenie obrazu, duszności , potwierdzają słuszność myśli. Wpadasz w panikę  ratując się ucieczką. 
W następnym poście wyjaśnię ci czego  bałaś się stojąc w kolejce przed kasą.

czwartek, 15 czerwca 2017

Jaki jest twój stan umysłu?







Nerwica to choroba myśli. Żeby osoba zdrowa zrozumiała tę, chorą na nerwicę, musi  postawić się w kilku sytuacjach życiowych.
 Wyobraź sobie, że  opuszcza cię partner z którym byłaś od kilku lat. Czy jesteś w stanie pozbyć się tęsknoty, przestać o nim myśleć?
Albo umiera ci ktoś bliski. Otrząśniesz się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.? Czy będziesz myśleć po nocach i płakać?
 A jeśli ktoś zdenerwuję cię w pracy?  Będziesz to roztrząsać? Jeżeli na powyższe pytania odpowiedziałaś sobie pozytywnie, to jesteś w stanie zrozumieć osobę chorą na nerwicę.
 Ona przeżywa wszystko tak samo, tylko jej sytuacje nie są stworzone przez otoczenie, a przez jej własny umysł.
 Czy ja zemdleję? Czy się uduszę?
 Czy teraz umrę? Czy zabiorą mnie do szpitala?
 To są problemy osoby chorej na nerwicę. Nieważne jaki jest problem, prawdziwy czy irracjonalny, wszystko zależy od tego jaki potencjał nada mu nasz umysł: pozytywny czy negatywny.
Lęk przed samotnością po stracie bliskiej osoby, czy obawa przed zemdleniem?
Geneza jest ta sama; strach - a wszystko tworzy to nasz umysł.
 A teraz zastanów się, czy jesteś osobą zdrową , czy chorą na nerwicę?
 Mój post jest krótki, żeby zostawić ci czas na refleksję.

piątek, 26 maja 2017

Pozytywna wyobraźnia.





  Wyjeżdżam nad polskie morze na dwa tygodnie. Postanowiłam przed wyjazdem napisać ci o skutecznym ćwiczeniu ( o ile można tak to nazwać), które odciąga cię od skupiania się na sobie i czarnowidztwa. Zapewne pamiętasz, że w ostatnim poście napisałam-- nerwica to choroba myśli. Więc nic  innego ci nie pozostaje jak leczyć swoje myśli, czyli zamieniać negatywne na pozytywne.
Chodzę z psem na spacery pośród łona przyrody. Wędrówka niezależnie od pogody trwa godzinę lub dłużej. Wycisza mnie otoczenie. Brak obecności  człowieka, odgłosy przyrody i piękno krajobrazu działają na moją psychikę jak balsam. Uruchamiałam  wyobraźnię w której  są motywy moich marzeń. Grałam w nich główną rolę. Angażowałam metodę werbalną , wyobraźnię i pozytywne emocje. Tak potrafiłam  zatopić się w scenkach w których uczestniczyłam, że często nie wiedziałam kiedy przeszłam tak długi odcinek drogi. Łapałam się nad tym, że mówię głośno, bądź w ciszy, sama do siebie.  Myślę, że to wewnętrzna mądrość  kierowała moim działaniem. Sprawiła, że dzięki temu porzucałam kontrolę nad sobą i otoczeniem. Projektowałam w umyśle czas przyszły i całą sobą się w nim zatapiałam, przeżywając to w  chwili  obecnej.  Wszystkie mięśnie były odprężone. Niesamowicie odpoczęłam od negatywnego myślenia. Uśmiechałam się sama do siebie, dzięki temu wytwarzały się endorfiny- hormony szczęścia. Uczyłam podświadomość innego myślenia za pomocą
wyobraźni i  odczuć.  Docierała  do niej potwierdzona działaniem wiadomość, że nic mi się nie stało, a przecież bałam się wyjść z domu obawiając się o upadek, czy zemdlenie. Powoli przekonywałam świadomość i podświadomość, że strach ma wielkie oczy. Swoje  obawy obalałam czynami potwierdzającymi, że złowieszcze myśli i obawy,  nie spełniają się.  Przychodziłam do domu z naładowanym pozytywną energią akumulatorem.  W najgorszych okresach nerwicy, taki spacer wyciszał  mnie podczas stosowania owej metody. Z czasem dobre samopoczucie po spacerze przynosiło upragnione skutki, trwało dwie bądź  trzy godziny i wydłużało się.
Często do moich uszu dobiegało, że projektowanie w umyśle czarnowidztwa, to samospełniająca się przepowiednia. Powyższe ćwiczenie umysłu jest jak najbardziej wskazane, aby temu zapobiec. Podświadomość nie rozróżnia fikcji od prawdy. Uczestnicząc w wyobraźni w wydarzeniach opartych na wizualizowaniu, podświadomość odbiera to za prawdę.
Poświęciłam chwile tylko dla siebie , bawiąc się ze sobą jak dziecko.  I o to w tej metodzie chodzi, bo niekompletne dziecko powinno nadrobić utracony czas dzieciństwa. To ćwiczenie możesz wykonywać w miejscach, które lubisz.  Ja stosowałam i stosuje je  codziennie. Jest niesamowicie skuteczne i bardzo przyjemne.




czwartek, 11 maja 2017

Interpretacja określenia nerwicy.









Nerwica to choroba myśli. 

Może zinterpretuję to jeszcze dokładniej, nerwica to choroba myśli i emocji, które je wywołują.
 Aby pokusić się na określenie siły zaburzeń lękowych na twój umysł i organizm wyznaczyłam dwa poziomy . Gdy w głowie pojawią się negatywne myśli podszyte  strachem, a ty potrafisz zapanować nad emocjami, to jeszcze nie jest z tobą tak źle.
 Gorzej gdy utożsamisz się z myślą do tego stopnia, że wpadasz w panikę i reagujesz ucieczką.
Muszę w tym miejscu zaznaczyć dobitnie, że nie ma możliwości ucieczki od siebie. Wszędzie gdziekolwiek uciekniesz, zawsze zabierzesz siebie z całym ekwipunkiem,  z myślami i emocjami.
Powinnaś na samym początku choroby odrzucić  myśli,  które inspirują cię do ucieczki przed lękiem. Takie podejście do problemu  nie rozwiąże zaburzeń lękowych.  Będzie tylko pogłębiało stan choroby, bo lęk będzie ci się kojarzył z czymś nad czym nie potrafisz zapanować. Takim postępowaniem utwierdzisz się w przekonaniu, że lęk rządzi twoim życiem, a ty z pokorą mu się poddajesz. Jest silniejszy od ciebie, bo mu na to pozwoliłaś.( W tym momencie nie użalaj się nad sobą i nie twierdź, że twoje lęki  są silniejsze niż u innych. Też tak myślałam w początkach fazach choroby i robiłam z siebie ofiarę, zamiast rozwiązywać problem).
Zdrowy psychicznie człowiek  jest zrównoważony emocjonalnie. W jego umyśle pojawiają się pozytywne i negatywne myśli . Codziennie przez głowę przechodzi tysiące myśli o różnym zabarwieniu emocjonalnym.  Gdy się z kimś pokłóci, jego myśli skierowane są  na mieleniu jednego i tego samego zagadnienia. Pojawiają się też emocje  złości , gniewu. Analizuje słowa, wyciąga wnioski, układa ripostę. Gdy emocje opadną  w jego głowie pojawiają się kolejne myśli związane z dniem obecnym, bądź wybiegają w przyszłośćczy wspominają przeszłość. 
  Utrzymuje się balans myślowy, który można porównać do szalek wagi,  utrzymujących się  mniej więcej na równym poziomie.  .
Człowiek z nerwicą lękową jest niezrównoważony emocjonalnie.  Zdecydowana większość myśl jest podszyta obawą, niepokojem czy lękiem. Owy człowiek  często utożsamia się z negatywnymi myślami, które wywołują niemiłe emocje, a te z kolei niechciane reakcje ciała fizycznego.
Codziennie wybiega myślami w przyszłość, zadając pytania, które napędzają  strach i podsycają lęk,, Czy stanie mi się coś złego? Czy zemdleję? Czy upadnę? Czy dostanę zawał? .   Wyczekuje w każdej chwili zagrożenia.
Myśli owego człowieka porównam do przejścia pod wiaduktem. Każdy kolejny krok na przód wiąże się z obawą i lękiem,  czy akurat w tej chwili wiadukt się nie zawali. Tak kontroluje siebie i otoczenie, że negatywne emocje sięgają zenitu, ciało fizyczne odmawia posłuszeństwa, a w głowie myśl woła ,, Zawracaj! Ratuj się ucieczką”