Łączna liczba wyświetleń

środa, 23 grudnia 2015

Życzenia.









        Mogłabym Wam złożyć tradycyjne życzenia zdrowych i wesołych świąt, ale nie chodzi mi o to, żeby dzielić się z Wami grzecznościową, niezawierającą głębszego przekazu formułką.
Życzę Wam, abyście każdego dnia rano budzili się z radością i chęcią do życia.
Życzę Wam siły i wytrwałości, abyście potrafili zaakceptować siebie, takimi jakimi jesteście i nauczyli się żyć ze swoimi słabościami.
Życzę Wam, aby umarło ograniczające Was ego i byście narodzili się na nowo w pełni świadomi.
Życzę, abyście każdego dnia odnajdywali cząstkę Boga w sobie i innych ludziach i żeby to ona prowadziła Was nie tylko przez te święta, ale przez całe życie.

środa, 16 grudnia 2015

Nie krytykuj, nie oceniaj cdn.










W głowie dominowała przewodnia myśl, „Pokochaj ludzi, a uleczysz się z zaburzeń lękowych i chorób fizycznych”.
Łatwo powiedzieć, lecz trudno wykonać.
Na początku pracy nad sobą, zaczęłam uważniej obserwować ludzi, aby zrozumieć ich sposób postępowania.
Często stawiałam się w ich sytuacji i zastanawiałam się, jakbym postąpiła będąc na ich miejscu.
Postanowiłam pogłębić wiedzę psychologiczną zachowań ludzkich i powiązać ją z własnymi obserwacjami i doświadczeniami.
Doszłam do wniosku, że im bardziej człowiek się chwali i eksponuje na zewnątrz dobra materialne, tym bardziej czuje się gorszy.
Takim postępowaniem udowadnia, że jest lepszy od innych.
Inni mu zazdroszczą, a on męczy się ze sobą.
Teraz pomyśl.
Czy człowiek, który wierzy w siebie i kocha siebie, będzie tak postępował?
Taki osobnik, budzi współczucie.
W tym momencie, muszę cię zmartwić, bo współczucie nie ma nic wspólnego z pokochaniem kogoś.
Powinnaś takiego osobnika zaakceptować takim, jakim jest.
Być może, w dzieciństwie rodzice porównywali go do kogoś, krytykując i obniżając jego wartość.
Starał się jak potrafił najlepiej, aby sprostać wymaganiom rodziców, teraz, jako dorosły osobnik kontynuuje to nadal.
Jakie to smutne.
Podam bliski twojemu sercu przykład.
Wybrałaś się z danymi osobami na zwiedzanie miasta.
Mijacie zaludnione ulice i nagle zakręciło ci się w głowie.
Zaczynasz się bać, głośno narzekasz, że kłuje cię koło serca i dostaniesz zawału.
Idziesz niepewnym krokiem, spowalniając wycieczkę.
Znajomi bacznie cię obserwują, wyrażając głośno niezadowolenie.
Apogeum ich złości sięga zenitu, gdy nie wchodzisz z nimi do windy, czy ciemnego, ciasnego podziemnego przejścia.
Ty czujesz się winna, że zepsułaś im tak wspaniale zapowiadający się dzień.
Znajomi za twoimi plecami oceniają i krytykują twoje zachowanie.
Wybucha między wami konflikt.
Gdyby oni zgłębili wiedzę na temat zaburzeń lękowych, to zrozumieliby powód twojego zachowania i zaakceptowaliby cię taką, jaka jesteś.
Ty nie musiałabyś się ukrywać ze swoimi lękami, a oni nie zwracaliby uwagi na twoje zachowanie.
Pomyśl, jak łatwo przychodzi nam krytykowanie i ocenianie innych, nie znając powodów ich takiego, a nie innego postępowania.
Czy nie lepiej oprzeć się na porównaniach i obserwacji siebie?
Jest takie przysłowie, „Swojego pod nosem nie widzisz, a cudze pod lasem zauważysz”
Przemyśl ten temat.
Więcej energii poświęcisz dla siebie, pokonując problemy dnia codziennego.
Będziesz zdrowsza fizycznie i pewniejsza siebie.
Świat się do ciebie uśmiechnie, ponieważ ty będziesz uśmiechała się do niego.
Często podczas ostrej wymiany zdań dochodzi do przekrzykiwania się, bo dochodzą do głowy negatywne emocje.
Urażone ego doszło do głosu, zaczyna wywyższać się nad rozmówcami.
Rodzi się niezadowolenie i konflikt.
Czujesz, że odniosłaś zwycięstwo i pokonałaś wrogów, udowadniając im swoją rację.
Jesteś w błędzie, ponieważ nie osiągnęłaś żadnych korzyści, a wręcz przeciwnie, pokłóciłaś się z nimi.
Prawdziwe zwycięstwo osiągniesz wtedy, gdy zrozumiesz emocje, jakie tobą kierują.
Wtedy, uzmysłowisz sobie, że negatywne emocje można zastąpić konstruktywnym, pozytywnym myśleniem.
Praca nad sobą, obserwacja siebie i porównywanie własnych zachowań z innymi, uzdrowi ciało fizyczne i psychikę.
Będziesz czuła się pewniej wśród ludzi i bezpieczniej.
Już świat nie będzie się jawił w twoich oczach, jak pole nieustającej walki.





niedziela, 29 listopada 2015

Nie krytykuj i nie oceniaj.











Dawno temu, usłyszałam od kahunki, że rozmaite dolegliwości fizyczne i zaburzenia lękowe , opuszczą mnie, gdy pokocham ludzi.
Po spotkaniu, w głowie kołatała się myśl ,,Ja nie jestem w stanie pokochać wszystkich, których spotkam na swojej drodze”.
Jak to zwykle bywa  u większości ludzi, przypominając sobie bliskich i dalszych znajomych, w umyśle włączyło się automatycznie osądzanie i krytykowanie owych osób.
Pewnie dlatego zbagatelizowałam radę mądrej kobiety, ponieważ nie zrozumiałam jej przesłania.
Moim pragnieniem, było wyleczenie się z nerwicy lękowej.
Mówiłam afirmacje, wizualizowałam, medytowałam, starałam się być dla siebie dobrym rodzicem. Pomimo usilnych prób, nie potrafiłam zastosować  w życiu  codziennym, najważniejszych prawd życiowych ,,Żyć chwilą obecną”, „ Nie krytykować i osądzać innych”,  „Przebaczyć” i nie trwonić energii na negatywne myśli.
Odwiedziłam wiele mądrych i ciekawych osób, mówili różnymi językami, lecz przesłanie  nie różniło się w niczym, od prawdy życiowej kahunki.
Zdałam sobie sprawę, że nie potrafię uleczyć swojej duszy.
Pracowałam na poziomie świadomości, dlatego tak powoli i mozolnie posuwałam się do przodu.
Owszem, widziałam postępy w pracy, lecz one mnie tak nie zadowalały,  jakbym sobie tego życzyła.
Metodą prób i błędów, usilnie starałam się nie krytykować i oceniać, podeszłam do tego zagadnienia egoistycznie.
Powtarzałam sobie w myśli ,, Nie krytykuj i nie oceniaj, bo będziesz chora fizycznie i nie pozbędziesz się zaburzeń lękowych”.
Nie krytykując i oceniając  pokochasz innych.
Przypomnij sobie jak byłaś zakochana, pewnie wszyscy powtarzali ci, że masz różowe okulary.
Ty nie widziałaś wad w owej osobie, bo ją pokochałaś taką jaką była.
Gdy zaakceptujesz wady i zalety innych i nie będziesz ich krytykowała i osądzała, że są tacy, jacy są, również  będziesz widziała ludzi i z nimi związane sytuacje, w różowych okularach na nosie.
Życie zacznie się do ciebie uśmiechać, a ty do niego.
Przebaczysz innym i uwolnisz się od negatywnej emocji, która niszczy od środka twoje ciało i umysł.
Tym sposobem zbudujesz  podwaliny bezpieczeństwa w sobie i będziesz sobie ufała.
Pokochasz siebie i zaakceptujesz.
Z doświadczenia wiem, że jeży ci się włos na głowie i pewnie teraz mówisz do siebie,, Po co mam pokochać ludzi”
Im bardziej będziesz stawiała opór, tym bardziej jest ci potrzebna praca nad sobą w tym kierunku.
O tym jak uczyłam się pokochać ludzi napiszę ci w następnym poście.
Podpowiem ci tylko, że zastosowałam metodę porównań i obserwacji siebie z bok, jako biernego widza.

czwartek, 22 października 2015

Zmarnowany dzień.







W najtragiczniejszych okresach życia, gdy umysł opanowały lęki, a depresja i bezsens istnienia utrudniały wykonywanie podstawowych obowiązków,  podświadomość podsunęła mi pomysł.
Weź farby, pędzel , kartkę i maluj.
Często w dzieciństwie słyszałam od swojej babci słowa,, Gdy stwórca zamyka ci drzwi, to otwiera okno”.
W moim przypadku, oknem była pasja do malowania.
Codziennie rano, po wyjściu dzieci do szkoły, szłam na poddasze, aby skupić się na tworzeniu obrazów.
Gdy malowałam, świat wokół mnie nie istniał, byłam tylko ja, kartka, pędzle i farby.
Były to wspaniałe i niezapomniane chwile, które wspominam do dzisiaj z rozrzewnieniem, patrząc na swoje malarskie dzieła.
Gdy malowałam, żyłam chwilą, byłam tu i teraz.
Robiłam to, co lubiłam najbardziej.
Nikt mnie nie oceniał, nikt nie narzucał swojego zdania, nikt nie poganiał, byłam sobą.
Podczas tak trudnego dla mnie okresu, potrafiłam odczuwać radość wewnętrzną i spokój umysłu.
Gdy opuszczałam pokój na poddaszu, schodząc po schodach, znowu umysł zaczęły opanowywać lęki.
Już nie żyłam teraźniejszą chwilą, umysł wybiegał w przyszłość.
W głowie nie rodziły się pozytywne myśli.
Prześladowały mnie obawy i brak wiary we własne siły.

Myśli potrafią z życia uczynić sielankę lub piekło na ziemi.

Opiszę wam teraz o dwóch spacerach z moim pieskiem Tao.
Pokonuję codziennie trasę, która prowadzi przez łąki, zarośla, lasy i  zagajniki.
Zawsze  mam na sobie długie spodnie i buty górskie, niezależnie od pogody.
Stąpam pewnie po podłożu, napawam się pięknem otaczającego krajobrazu.
Podczas spaceru na łonie natury, żyję chwilą.
Jest to wspaniałe czucie, często nie dla każdego osiągalne.
Ten codzienny spacer jest odtrutką na negatywne myśli, tutaj buduję wiarę we własne siły.
Pewnego razu, wybrałam się jak zwykle w trasę.
Koło bramy swojego dom natknęłam się na znajomą, która niosła  gałązki brzozy.
Przerażona, zaczęła mi opowiadać o żmijach, które napotkała na łąkach.
Gdy z udeptanej polnej ścieżki, weszłam na łąkę, zaczęłam skupiać wzrok na trawie, po której stąpałam.
Czułam się tak, jakbym szła po zaminowanym polu.
Widziałam eskulapę, padalca, mysz, jaszczurkę, zdechłego kreta, szkło, żelastwo i papiery.
Najbardziej się bałam, że mogę nadepnąć na żmiję.
Ten codzienny wspaniały spacer, zamienił się w piekło na ziemi.
Zaczęło mi się kręcić w głowie, niepokój i obawy obezwładniały mnie.
Co najgorsze, włączył się lęk przed tym, że mogę na coś nadepnąć.
Uzmysłowiłam sobie, że podczas tych wieloletnich wędrówek, nie zwracałam uwagi co czai się w roślinności, pewnie dlatego bezwiednie omijałam wszelkie zagrożenia.

Pewnego popełnia, zabrałam się za sprzątanie kuchennych półek.
Ten nielubiany obowiązek należy  niestety do mnie.
Zajęcie tak mnie pochłonęło,  że nie spoglądałam na zegar.
Skupiłam się całą sobą na pracy, byłam tu i teraz.
Myłam i ozdabiałam pojemniki na żywność, segregowałam przyprawy, zioła poumieszczałam w uszytych przez siebie lnianych woreczkach.
Wspaniale spędziłam popołudnie.
Po pewnym okresie czasu,  wykonywałam identyczne zajęcie.
Nie skupiałam się na pracy, często patrzyłam na zegar, który nieubłaganie pędził do przodu.
Cały czas myślałam o tym, że czeka mnie jeszcze dużo innych zajęć.
Zaczęła boleć mnie głowa, trzęsły mi się ręce ze zdenerwowania, przewodnia myśl krzyczała,, Nie zdążysz”.
Czas poświęcony na sprzątanie półek, zajął mi prawie tyle samo czasu co poprzednio.
Różnica polegała na tym, że pierwszym razem wykonałam efektywną pracę, byłam z siebie zadowolona, że spędziłam wspaniale czas odpoczywając.
Drugim razem zmarnowałam dzień, który już nigdy się nie powtórzy.
Podobnie rzecz ma się z zaburzeniami lękowymi..
Sam lęk trwa krótko, lecz negatywne myśli, przedłużają spektrum działania lęku i dają mu moc.
Marnujemy dni, bojąc się lęku przed lękiem, bo wybiegamy w przyszłość.