Łączna liczba wyświetleń

piątek, 20 października 2017

Paradoks.






 Odebrano ci dzieciństwo, które jest jednym z najważniejszych okresów w twoim życiu, ponieważ w tym czasie przygotowuje się dzieci do życia w dorosłość. Rola rodziców powinna polegać na rozmowach z dzieckiem, tłumaczeniem niezrozumiałych przez niego wydarzeń, otaczaniem go bezwarunkową miłością, budowaniem poczucia bezpieczeństwa  i zaufania. Tobie tego zabrakło.
Co miałaś w zamian ?  Traumatyczne przeżycia, których nikt ci nie wytłumaczył. Zamiast bawić się z rówieśnikami martwiłaś się kłótniami i nieporozumieniami opiekunów. Konsekwencjami takich przeżyć są zaburzenia lękowe w dorosłym życiu. Panicznie boisz się odrzucenia i opinii ludzi. Ukrywasz chorobę, która rujnuje ci życie. Czujesz się gorsza od innych, masz niską ocenę siebie. Dlaczego?
Powinnaś być z siebie dumna, że pomimo tylu przeszkód, dajesz sobie radę. Zdrowa osoba swobodnie porusza się  po sklepie, rozmawia ze znajomymi jest rozluźniona, spokojna, zadowolona. Takiej osobie trudno sobie wyobrazić, że można się bać czegoś, czego nie ma. Jej rozum tego nie ogarnia. Więc nie dziw się, że nigdy nie zrozumie twojego cierpienia. Faktycznie, może pomyśleć, że jesteś  inna od innych 
łagodnie mówiąc. Może pomyśleć o tobie, że jesteś nienormalna, takie stwierdzenie pewnie bardzo cię boli. Ty jesteś wspaniałym, dzielnym człowiekiem, który ma nie lada wyzwania w codziennym życiu i potrafi  sobie  z nimi radzić.

Pomyśl logicznie, ty powinnaś czuć się lepsza od inny, a nie gorsza. Zrozum, ty jako dziecko przeszłaś w dzieciństwie przez piekło. Inne dzieci kładły się spać. A ty? Czekałaś ze strachem na pijanego ojca, albo uczestniczyłaś w awanturze jako obserwator i  obwiniałaś się  o to, że  w domu panuje taka, a nie inna atmosfera.
Pewnie niektóre dzieci przeżywały podobną tragedię, ale owe  przeżycia nie miały  aż tak rujnującego wpływu na podświadomość. Pewnie spytasz od czego to zależy.
Od wielu rzeczy. Gdy w rodzinie ojciec pije, a matka cię nie wspiera, tylko traktuje jak dorosłą osobę.
Jesteś jedynaczką i sama musisz radzić sobie z otaczającą cię codziennością
Gdy awantury w twoim domu są na porządku dziennym, wtedy twoja podświadomość przyjmie to za prawdę.
 Gdy przeżywasz podobne sytuacje w domu rodzinnym, ale matka cię chroni i masz rodzeństwo, wtedy ciężar przeżywania traumatycznych wydarzeń nie wpływa tak drastycznie na twoją  podświadomość. Duży wpływ na przeżywanie wydarzeń ma twoja wrażliwość.
Pamiętaj, nigdy nie wdawaj się w rozmowę i przekonywanie osoby, która twierdzi, że przeżyła to samo co ty i nie ma lęków. To nie jej zasługa i nie powinna nigdy na ten temat wyrażać swojego zdania.
Jeszcze raz dobitnie podkreślę, że jesteś wspaniałą osobą, która pomimo przeciwności losu, radzi sobie w życiu dobrze.
To co dla zdrowego człowieka jest normalne, dla ciebie często jest wyzwaniem.
Jestem pewna, że Stwórca odebrał ci wiele w życiu, ale dał ci coś w zamian dobrego. Dzięki cierpieniu odnajdziesz własną drogę.

czwartek, 5 października 2017

Jak stawić czoło lękowi.








Od rana po wstaniu z łóżka bardzo się źle czułam.
 Bałam się , że zemdleję i rodzina zadzwoni po pogotowie wbrew mojej woli.
 Było mi słabo. Trzęsło mnie do tego stopnia, że nie potrafiłam ustać w jednym miejscu. Oparłam się o ścianę i zaczęłam intensywnie myśleć. ,, Słabo mi, trzęsie mnie, boję że coś złego stanie się ze mną za chwilę. Co moje ciało i umysł chcą mi przekazać?  Słabość to niemoc, nic nie potrafię w danej chwili zrobić, aby zapobiec niemiłym objawom. Trzęsienie ciała to zatrzymanie negatywnych emocji we wnętrzu. Kontrola siebie i otoczenia oraz  szalejąca negatywna w głowie myśl podsycała lęk. Co robić w takim przypadku? Zastosować antidotum. Powinnam zrobić wszystko, aby zająć się teraźniejszością do tego stopnia, aby zapobiec niemocy, wyłączyć kontrolę i rozluźnić mięśnie ciała " Wzięłam do ręki notes i długopis.
 Zaczęłam energicznie chodzić po mieszkaniu i liczyć kroki, gdy doliczyłam do stu, zapisałam liczbę w notesie.
 Chodziłam uparcie dotąd, aż naliczyłam pięć tysięcy  kroków ( około dwa i pół kilometra). 
Już w trakcie  chodzenia moja świadomość tak się zaangażowała, że słabość i trzęsienie ciała wycofało się.
 Czułam się dobrze, byłam rozluźniona i zadowolona z siebie, że potrafiłam  stawić czoło lękowi. Byłam od niego silniejsza.
 Opanowałam słabość, trzęsienie ciała i pozbyłam się kontroli. Przyszedł czas na zajęcie myśli pozytywną przyszłością czyli zaplanowaniem  dzisiejszego dnia.
 Wieczorem obejrzę ciekawy film, mam świetną książkę do czytania, zaraz zrobię sobie kawę i  wyszukam w internecie przepis na smaczny obiad. 
Jestem zdrowa fizycznie, to był atak lęku. Gdybym była chora , to po przejściu tylu kroków osłabienie by nie ustąpiło. 
Wyuczyłam świadomość i podświadomość do tego stopni, że za każdym razem gdy mnie brało, zaczynałam automatycznie chodzić i liczyć. 
 Zawsze pomagało.

czwartek, 28 września 2017

Ciało fizyczne i psychika są ze sobą ściśle powiązane.




Stan psychiczny osoby z zaburzeniami lękowymi można określić krótko. Gdy mięśnie są rozluźnione, psychika jest w pozytywnym stanie. Gdy mięśnie są napięte, psychika jest w negatywnym stanie. Osoba chora na zaburzenia lękowe szybko odgadnie, która osoba ma taką przypadłość chorobową jak ona. Wystarczy, że owa osoba stanie koło niej i będzie rozmawiała, albo słuchała . Po ruchach oczu, ciała i postawie  rozpozna, kiedy  źle się czuje psychicznie i zaczyna kontrolować siebie i otoczenie. Gałki oczne zaczynają poruszać się niespokojnie, często garbi się, kuli w sobie, tak jakby chciała się schować. Zaczyna przestępować z nogi na nogę. Często opiera rękę o ścianę, barierkę  o ile jest taka możliwość. Szuka niespokojnie czegoś w torbie, ściąga i zakłada okulary .
Człowiek, który nie ma do czynienia z zaburzeniami lękowymi, nie rozpozna osoby chorej .  Może pokusić się na określenie: niespokojna, zdenerwowana, ma gorszy dzień. Wątpię, żeby drążył  temat zachowania osoby, bo go to nie interesuje i  nie zwraca na to uwagi. Też od czasu do czasu ma gorsze dni i takie zachowanie u rozmówcy nie jest mu obce.
Zapamiętaj, nie jesteś gorsza od innych dlatego, że masz lęki. To nie twoja wina, więc nie obarczaj się niepotrzebnie, bo nie masz na to wpływu.
Podam ci przykład. Gdy rano wstajesz z łóżka  z obawą, że w każdej chwili może ci się zakręcić w głowie, możesz upaść czy zemdleć, twoje mięśnie są napięte, gotowe do obrony, czy ucieczki z danego miejsca. Chodzisz po ogrodzie i czujesz, że jesteś spięta. W głowie  króluje myśl podszyta obawą  o to, że możesz  w każdej chwili zemdleć i może ci się stać coś złego. Niby nic się szczególnego nie dzieje, lecz ty meczysz się ze sobą. Skupiasz się na sobie, kontrolujesz swoje ruchy, wzrok. To tak jakbyś siedziała na ławce i cały czas kontrolowała bawiące się dzieci, które w każdej chwili mogą wybiegnąć na pobliską ruchliwą ulicę. Gdyby tylko na tym twoja kontrola polegała, to byłoby to znośne i nie takie uciążliwe.  Twoja kontrola nad dziećmi jest bardziej skomplikowana. Mało tego, że musisz pilnować bawiące się dzieci, ty za niedopilnowanie dziecka, możesz dostać dotkliwą karę,  której  panicznie się boisz. Dzieci mają się bawić swobodnie, ty masz stać w pewnej odległości,  cały czas pilnować i przewidywać ruchy i zamiary dziecka, aby zapobiec tragedii.
 Myślę, że powyższy przykład obrazowo określa kontrolę osoby z zaburzeniami lękowymi, która często utrzymuje się przez większą część dnia.
 Teraz pewnie spytasz, kiedy taka osoba odpoczywa psychicznie. Odpowiem jednym zdanie. Odpoczywa, gdy porzuca kontrolę nad sobą.
Gdy czułam, że zaczyna mnie dopadać  lęk, szybko brałam się za wykonywanie jakiejś czynności fizycznej. Tym sposobem uczyłam  umysł innej reakcji na lęk.
 Gdy czułam, że ogarnia mnie słabość wywołana bezsilnością, szłam na spacer z psem. Kontemplowałam przyrodę, skupiałam uwagę na krokach, wsłuchiwałam się w odgłosy natury.  Gdy odczuwałam wewnętrzne trzęsienie i jednocześnie niemoc, zabierałam się za fizyczną pracę. Myłam podłogi,  kopałam ziemię w ogrodzie, myłam okna lub włączałam kasetę z ćwiczeniami i wspólnie z instruktorką wykonywałam różne pozycje gimnastyczne.
Robiłam wszystko, aby oderwać od siebie myśli, obawy i lęk.
 Tym sposobem rozluźniałam mięśnie, bo zaczęłam się skupiać nie na sobie tylko otoczeniu i na wykonywanej pracy. Mój stan psychiczny diametralnie się zmieniał z negatywnego na pozytywny. Często jest tak, że wykonujesz  fizyczną pracę i na początku nie potrafisz się rozluźnić, bo umysł jest zajęty  nadal myślami, które utrudniają porzucenie kontroli. Powinnaś uzbroić się w cierpliwość i nie przerywać pracy, po pewnym czasie porzucisz kontrolę i całą sobą wtopisz się w wykonywaną czynność.
 Spróbuj  i przekonaj się sama.
Takie podejście do lęku szybko wejdzie w tak zwaną przysłowiową krew, gdy  zaakceptujesz chorobę.

Gdy nie zaakceptujesz choroby, twoje wzmagania z lękiem sprawią, że zawsze będziesz się go bała reagując  na niego paniką, mało tego, będziesz się bała lęku przed lękiem.
Wiesz dlaczego?  Bo twoje podejście do lęku  utrwala go,  twoja bezradność wobec niego daje mu możliwość rządzenia twoim życiem.
Dopada cię lęk. Jak się zachowujesz?
W głowie jak burza przechodzą złowieszcze myśli jedna przez drugą ,, Zaraz coś mi się stanie złego. Zaraz dostanę zawału serca. Boże zaczyna mnie dusić. To nigdy nie przejdzie. Zaraz zemdleję i wezmą mnie do szpitala. Boże chyba zaraz umrę” itp.
Co robisz? Podsycasz lęk negatywnym myśleniem.
Teraz zaczynasz stawiać lęk na piedestał. Kładziesz się do łóżka, lub siadasz w fotelu. Boisz się ruszyć z miejsca, w  głowie szaleje myśl ,, Boję się, że zaraz znowu dopadnie mnie lęk. Już dzisiaj nigdzie nie wychodzę, bo boję się, że stanie mi się coś złego”
Dwa różne sposoby podejścia do lęku i dwa różne nastawienia do choroby.
W pierwszym przykładzie uczysz  umysł zapamiętywania reagowania na lęk.
W drugim przypadku, podsycasz lęk negatywnymi myślami.
W pierwszym przypadku mówisz do siebie,, Wiem, że mam zaburzenia lękowe i powinnam się z nimi nauczyć żyć”
W drugim przypadku mówisz do siebie ,, Kiedy te lęki mnie opuszczą. Ja nie potrafię z nimi żyć, bardzo się ich boję. Lęk rządzi moim życiem, jest silniejszy ode mnie”
Na koniec jeszcze jedna skuteczna rada, wyeliminuj ze swojego słownictwa wyraz muszę i zastąp go wyrazem mogę.

sobota, 9 września 2017

Część III-- W ramionach matki.


Jeszcze raz dobitnie powtórzę, abyś wzięła sobie do serca, praktykowała i zaczęła życie bez lęku. To czego ci zabrakło do normalnego rozwoju psychicznego w pewnym okresie życia, zrób to teraz jako dobry, mądry rodzic dla wewnętrznego dziecka. Uczestniczyłaś w traumatycznych wydarzeniach, które w dorosłości zaowocowały lękami i brakiem dostosowania się do codziennego życia.
 Czego ci zabrakło? 
 1 Wytłumaczenia zaistniałych faktów.
 2 Tulenia w ramionach rodzica i budowania poczucia bezpieczeństwa.
 3 Stopniowego wprowadzania w dorosłe życie na bazie zaufania, miłości, zrozumienia.
 Jak to zrobić?
 Na podstawie własnych doświadczeń, prób i błędów, odkryłam, że taki, a nie inny sposób postępowania dawał efekty w leczeniu zaburzeń lękowych. 
 Napiszę ci w skrócie o sobie. Nie będę rozwodziła się o tragicznym życiu, tylko zaznaczę problem i jego rozwiązanie. Były długie okresy w moim życiu, w których bałam się panicznie połykania płynu i pokarmu. Miałam duszności, które nie pozwalały na swobodne zaczerpnięcie powietrza do płuc. Bałam się chodzić, miałam trudności z utrzymaniem ciała w pozycji pionowej. Nie wspomnę o negatywnych myślach, kontrolowaniu siebie i otoczenia, lęku przed lękiem i ucieczkach w panice z danych miejsc. 
Teraz przejdę do meritum sprawy. Gdy bałam się połykać, brałam kanapkę, butelkę z piciem, psa i szłam szybkim krokiem na spacer na łono przyrody, z daleka od ludzi. Podobnie postępowałam w okresach  życia, gdy miałam duszności i bałam się chodzić. Dlaczego?
 Długo nie potrafiłam odpowiedzieć na to pytanie. To instynkt podpowiadał mi takie, a nie inne postępowanie. Dla mnie matka przyroda, to kochającej matki ramiona. W otoczeniu fauny i flory czułam wewnętrzny spokój. Często mówiłam do siebie,, Teraz możesz mnie straszyć. Dlaczego nie dopadasz mnie tutaj? Wiesz, że jestem silna i nie boję się ciebie”
 Szukałam poczucia bezpieczeństwa w przyrodzie, ty możesz go szukać w swoim pokoju, na strychu, czy w innych miejscach w których czuje się dobrze. Miejsce nie gra  roli, twoje samopoczucie w owym miejscu jest najważniejsze. Siedziałam na mchu oparta o drzewo i tłumaczyłam sobie, jak małemu dziecku. ,, Jesteś zdrowa fizycznie, to psychika sprawia, że boisz się lęku, swobodnego poruszania się, oddychania i połykania. Każdy zdrowy człowiek jest wyposażony w te podstawowe życiowe czynności. Rozejrzyj się w koło i popatrz uważnie. Czy widzisz zdrowego człowieka, który boi się oddychać, jeść, czy chodzić. Nikt jeszcze przy tobie się nie udusił z braku zaczerpnięcia powietrza, nikt nie upadł, dlatego że boi się chodzić, nikt nie kontroluje z obawą połykania pokarmu. Twoje lęki i strach są nieuzasadnione logicznym myśleniem. Nic ci się złego nie stanie. Jesteś ulepiona z tej samej gliny co inni, więc możesz funkcjonować swobodnie. Nie kontroluj siebie, zaufaj sobie i życiu. Zaakceptuj te objawy, one niedługo miną. Nie bądź na siebie zła i nie porównuj się do innych. To nie twoja wina. Po każdym złym następuje dobre. Bądź cierpliwa i wyrozumiała dla siebie. Kocham ciebie” Wiesz co zrobiłaś dla siebie i podświadomości? Jesteś w ramionach kochającej matki, która tłumaczy ci zaistniałe fakty. Jesteś w bezpiecznym dla siebie miejscu i rozmawiasz z podświadomością za zgodą świadomości. Wszystko współgra ze sobą, nie ma tutaj sprzeczności, to jest bardzo ważne i pomocne w leczeniu. 
  Wiesz dlaczego? Czujesz się bezpieczna w danym miejscu, nie kontrolujesz, tylko skupiasz się całą sobą na rozmowie. Bezpośrednio docierasz do dziecka. Nie rozpraszasz uwagi na to co pomyślą inni. Tutaj możesz płakać rozmawiając z wewnętrznym dzieckiem, krzyczeć i powtarzać głośno jedno i to samo. Uzbrój się w cierpliwość, bądź konsekwentna i działaj. Nie potrafię ci powiedzieć za którym razem przekonasz swoją podświadomość i zapiszesz w niej niepodważalne kody. Trudność polega na tym, że stare nieprzyjazne utrwalone kody wymazują się powoli. Wiem ze swojego doświadczenia, że dzięki nowym kodom twoje życie odmieni się na lepsze. Nie tylko pozbędziesz się lęków, ale będziesz żyła pełnią życia, jak nigdy dotąd. Pozostał mi jeszcze trzeci punkt, wprowadzanie w dorosłe życie. Gdy po spacerze schodziłam z polnej drogi na betonową, kierowałam swoje kroki do osiedlowego sklepu. Tutaj życie zawsze tętniło. Kilku mężczyzn siedziało na ławce pijąc piwo.  Kobiety rozmawiały ze sobą przed sklepem, inne stały w kolejce. Zbliżając się do placówki handlowej, w ciszy powtarzałam stwierdzenia,, Kocham ciebie. Wspaniale radzisz sobie w życiu. Jesteś chroniona. Możesz wejść do sklepu, ale nie musisz. Niczego nie rób na siłę”.
 Nie musiałam jeździć do wielkich miast, aby sprawdzić działanie mojej metody. Osiedlowy sklep zastąpił przekrój życia dużych aglomeracji. Niby prosta, niewyszukana metoda, ale bardzo skuteczna w swojej prostocie. To co proste jest zawsze wielkie. Nie musisz jeździć do różnych zakątków kraju w poszukiwaniu mistrza. Jak będziesz gotowa, sama dla siebie staniesz się mistrzem. 
Wiesz jak będziesz reagowała na lęk? W dalekiej przeszłości rodzic wymachiwał przed twoimi oczami pięściami i mówił,, Ja ci pokażę ty……….!” Co robiłaś? Wycofywałaś się ze strachem. Bałaś się kary. Teraz zachowujesz się podobnie. Gdy ogarnia cię lęk, boisz się co nastąpi i przerywasz jego spektrum działania paniką. Nie wiesz co nastąpi i dlatego się boisz. Gdybyś wtedy jako dziecko zebrała siły i powiedziała do rodzica, który wymachuje pięściami, ,,To mi pokaż co zrobisz”. Rodzic zbije cię ze złości, że mu się przeciwstawiłaś, albo wycofa się zaskoczony twoim postępowaniem. Teraz powiedz głośno do siebie gdy dopadnie cię lęk,, Niech się dzieje co chce, już się nie boję” Lęk najczęściej się wycofuje. A jak się nie wycofa, tylko da popis swoim strachom, to przynajmniej będziesz wiedziała co ma ci do zaoferowania. Wiem jedno, nic ci się złego nie zdarzy. Przeżyjesz sekundowe niemiłe uczucie, patrząc lękowi w oczy jak równy z równym.

sobota, 26 sierpnia 2017

Jak zastosować teorię w praktyce część II.




 Wczytaj się uważnie w poprzedni post.
Czy strach i emocje dziecka nie przypominają ci obecnego zachowania w niektórych sytuacjach?
Pewnie w tym momencie czytając tekst, powiesz do siebie, że boisz się choroby. Niemiłe emocje i niechciane reakcje ciała wywołują obawy o zdrowie. Nagle robi ci się słabo, a ty myślisz że zemdlejesz, czy dostaniesz zawału serca. Ta słabość to niemoc psychiczna. Podobne obawy masz, gdy ze skumulowanej złości kłuje i boli cię w okolicy serca, w głowie kołata się jak na zawołanie myśl ,, Pewnie będę miała zawał serca’. Strach wywołany obawami o chorobę to przykrywka. To nie jest twój prawdziwy lęk.

Podam ci przykład obrazu rąk kasjerki w sklepie i związany z nim fatalny stan twojego zdrowia. Matka często wymierzała kary cielesne, okładając cię rękami po twarzy, czy innych częściach ciała. Byłaś zastraszana, słyszałaś obelgi i oskarżenia pod swoim adresem. Bardzo się bałaś  jako dziecko,  tych wymierzonych przeciwko ciebie kar.

 W pamięci, wzrokowo, mogłaś zatrzymać obraz rąk matki. Teraz np. stojąc przy kasie w  sklepie, możesz odczuwać zniecierpliwienie, obawy czy lęki, patrząc na ręce kasjerki.

 Nawet do głowy ci nie przyszło, aby takie skojarzenie z dalekiej przeszłości, powiązać z twoim obecnym zachowaniem i emocjami. Wtedy bałaś się kary cielesnej, teraz boisz się, że jesteś chora, że stanie ci się coś złego.
  Zrozumiałaś ?
 Powiązanie owych traumatycznych wydarzeń z irracjonalnym lękiem, który cię prześladuje sprawi, że wyeliminujesz obawy i strach przed chorobą.
 Podam ci parę przykładów z własnego doświadczenia jak sobie z tym skutecznie radziłam. 
 Przekonywałam podświadomość, żeby przestała mnie chronić, ponieważ sama radzę sobie dobrze. Chodziłam nad morzem po piasku. Gdy czułam, że zaczynam się bać, przechodząc koło licznej grupy ludzi, mówiłam do siebie,, Możesz zachowywać się swobodnie. Możesz usiąść w każdej chwili na piasku i mówić do siebie ,,Kocham ciebie. Wspaniale radzisz sobie w życiu”. Lęk natychmiast odchodził. Wiesz dlaczego? Bo dawałam sobie poczucie bezpieczeństwa. Nic nie musiałam robić na siłę. Mogłam odreagować w każdej chwili emocje, a nie trzymać je  we wnętrzu. Na samą myśl, o tym czy podołam opanować lęk, tak aby nikt tego z obcych nie zauważył, wpadałam w panikę. Dlatego chodzenie po plaży było dogodnym miejscem, aby zapanować nad sobą, zachowując się luźno, wyrzucając emocje na zewnątrz. Obalałam nieprzyjazne kody w podświadomości i zamieniałam na przyjazne. Podświadomość zachowywała się jak uparte dziecko, gdy wysyłałam do niej myśli ,, Nie dam sobie rady. Boże zaraz upadnę. Coś za chwilę stanie się złego”. Natychmiast mnie chroniła, wywołując w świadomości panikę. W takich momentach zamieniałam się w to przestraszone dziecko, które obserwuje w napięciu ze strachem awanturujących się rodziców. Gdy przybierałam postawę dorosłej osoby, która pozwalała sobie na swobodne zachowanie, nic nie musiała robić na siłę i wiedziała, że nikt jej nie może skrzywdzić, lęk wycofywał się. Na spacerach z pieskiem, czułam się wspaniale, ponieważ byłam tylko ja i przyroda. Mogłam zachowywać się tak jak chciałam, nic mnie nie ograniczało z zewnątrz.Wiecie dlaczego, taki sposób zachowania na plaży, czy na spacerze z psem z daleka od ludzi, dawał niesamowite skuteczne leczenie. To było antidotum  na zachowanie dziecka z przeszłości. To były celne kody i zachowanie, które obalało dawne nieprzyjazne poglądy.To dziecko, gdyby nie uczestniczyło w traumatycznych wydarzeniach, zignorowałoby to i poszło spać, nie miałoby w dorosłym życiu irracjonalnego lęku. Dlatego  rób wszystko, aby ignorować lęk, a nie poddawać się mu i bać się go. Takim postępowaniem zmienisz kody w podświadomości i zaczniesz żyć pełnią życia.
 Zrozumiałaś? 
Praca nad sobą jest bardzo łatwa. Jej minusem jest to, że wymaga od ciebie konsekwencji w działaniu, cierpliwości i samozaparcia.Następną część napiszę w kolejnym poście.