sobota, 13 stycznia 2018

Uśmiechnij się!






 Spotkaj się ze znajomymi, którzy mają tak jak ty zaburzenia lękowe.
 Pośmiej się wspólnie z nimi z irracjonalnych lęków. Dzięki temu osłabisz ich moc i będziesz patrzyła na swoją przypadłość z dużo mniejszym przerażeniem. Zapewniam cię, że po takiej rozmowie humor nie opuści cię przez tydzień. Podam ci przykład z mojego życia.

Pewnego razu wybrałam się na pobliskie łąki. Tam spotkałam kolegę, który także chorował na nerwicę lękową. W jednej ręce miał scyzoryk, a w drugiej płócienną torbę. Ścinał ziele

dziurawca. Zaczął opowiadać o swoim samopoczuciu. I tu popłynął potok smutnych, przesiąkniętych żalem słów;

Rano kręciło mi się w głowie i dusiło mnie. Bałem się iść do piwnicy i uporządkować regały ze słoikami. Żona kłóci się ze mną, że nie biorę się za  pracę w domu. Tłumaczyłem jej, że jestem słaby i boli mnie serce, ale na nic zdały się te moje usprawiedliwienia.

Opowiedział mi, że będzie robił napar , ponieważ jest skuteczny na depresje i stany lękowe.

Niewiele się zastanawiając , wypaliłam, że przyjdę tutaj jutro albo jeszcze dzisiaj , żeby dla mnie nie zabrakło owego eliksiru radości i odwagi. Wezmę ze sobą worek i kosę. Wybuchliśmy  gromkim śmiechem. Dalsza rozmowa potoczyła się w wesołym nastroju. Zaczęliśmy oboje wyśmiewać swoje reakcję na lęk. Kolega opowiedział, że bardzo boi się przechodzić obok postoju taksówek, bo tam nagle opanowuje go taka niemoc, że z trudem

przechodzi te parę metrów.  Robi mu się słabo, kręci się w głowie, obawia się, że upadnie na chodniku, no i ludzie mogą pomyśleć, że jest pijany. Wtedy panicznie boi się, że straż miejska zawiezie go na ,, izbę wytrzeźwień” i zamknie.

 Niestety jest zmuszony przechodzić tamtędy , ponieważ na tej samej ulicy, całkiem niedaleko, znajduje się jego zakład pracy. Zaczęliśmy na wesoło obmyślać różne sposoby na

omijanie owej feralnej trasy. Może taksówkę zamówić, albo przejechać ten odcinek autobusem, a może żona weźmie pod pachę i przeprowadzi. I znowu głośno się śmialiśmy,

aż łzy radości popłynęły nam z oczu. Coraz częściej w rozmowie całkiem spontanicznie zaczęliśmy zastępować słowo lęk różnymi określeniami, np.: ,, bierze mnie” lub ,, dopada mnie”. Uświadomiłam sobie, że już samo słowo ,, lęk” brzmi groźnie i wywołuje panikę. Natomiast stwierdzenie,, bierze mnie” jest po prostu śmieszne.

Pewnego razu spotkałam koleżankę, która ze złami w oczach opowiadała o chorobie. Rozprawiała o swoich napadach lękowych i o tym, że jest zmuszona dwa, trzy razy w

tygodniu wzywać pogotowie. Boi się, żeby  lekarz jej  nie odmówił przyjazdu karetki, gdyż znał na pamięć jej objawy i niechętnie udzielał pomocy dając zastrzyk na uspokojenie.

 Ja także opowiedziałam w żartobliwy sposób o swoich perypetiach związanych z chorobą. Dzięki temu udało mi się wywołać uśmiech na jej smutnej twarzy. Teraz próbowałam zamienić jej tragiczne opowiadanie w komedię. A brzmiało to tak:

--Słuchaj Aniu, jak będziesz czuła, że cię bierze, to ubieraj się szybko, wskakuj na rower i jedź te trzy kilometry. Akurat zdążysz na pogotowie i nie będziesz musiała go wzywać. – Zaczęłyśmy się śmiać. Ania zakończyła naszą rozmowę tymi oto słowami:

--Nie pamiętam już kiedy tak dobrze się bawiłam, dawno tyle się nie śmiałam, a ten pomysł z rowerem, to nawet mądre i skuteczne rozwiązanie mojego problemu. Myślę, że się uśmiechnęłaś czytając o tych dwóch spotkaniach, które powyżej opisałam.

piątek, 12 stycznia 2018

Uśmiechnij się---Ośmieszanie lęku.






 Spotkaj się ze znajomymi, którzy mają tak jak ty zaburzenia lękowe.
 Pośmiej się wspólnie z nimi z irracjonalnych lęków. Dzięki temu osłabisz ich moc i będziesz patrzyła na swoją przypadłość z dużo mniejszym przerażeniem. Zapewniam cię, że po takiej rozmowie humor nie opuści cię przez tydzień. Podam ci przykład z mojego życia.
Pewnego razu wybrałam się na pobliskie łąki. Tam spotkałam kolegę, który także chorował na nerwicę lękową. W jednej ręce miał scyzoryk, a w drugiej płócienną torbę. Ścinał ziele
dziurawca. Zaczął opowiadać o swoim samopoczuciu. I tu popłynął potok smutnych, przesiąkniętych żalem słów;
Rano kręciło mi się w głowie i dusiło mnie. Bałem się iść do piwnicy i uporządkować regały ze słoikami. Żona kłóci się ze mną, że nie biorę się za  pracę w domu. Tłumaczyłem jej, że jestem słaby i boli mnie serce, ale na nic zdały się te moje usprawiedliwienia.
Opowiedział mi, że będzie robił napar , ponieważ jest skuteczny na depresje i stany lękowe.
Niewiele się zastanawiając , wypaliłam, że przyjdę tutaj jutro albo jeszcze dzisiaj , żeby dla mnie nie zabrakło owego eliksiru radości i odwagi. Wezmę ze sobą worek i kosę. Wybuchliśmy  gromkim śmiechem. Dalsza rozmowa potoczyła się w wesołym nastroju. Zaczęliśmy oboje wyśmiewać swoje reakcję na lęk. Kolega opowiedział, że bardzo boi się przechodzić obok postoju taksówek, bo tam nagle opanowuje go taka niemoc, że z trudem
przechodzi te parę metrów.  Robi mu się słabo, kręci się w głowie, obawia się, że upadnie na chodniku, no i ludzie mogą pomyśleć, że jest pijany. Wtedy panicznie boi się, że straż miejska zawiezie go na ,, izbę wytrzeźwień” i zamknie.
 Niestety jest zmuszony przechodzić tamtędy , ponieważ na tej samej ulicy, całkiem niedaleko, znajduje się jego zakład pracy. Zaczęliśmy na wesoło obmyślać różne sposoby na
omijanie owej feralnej trasy. Może taksówkę zamówić, albo przejechać ten odcinek autobusem, a może żona weźmie pod pachę i przeprowadzi. I znowu głośno się śmialiśmy,
aż łzy radości popłynęły nam z oczu. Coraz częściej w rozmowie całkiem spontanicznie zaczęliśmy zastępować słowo lęk różnymi określeniami, np.: ,, bierze mnie” lub ,, dopada mnie”. Uświadomiłam sobie, że już samo słowo ,, lęk” brzmi groźnie i wywołuje panikę. Natomiast stwierdzenie,, bierze mnie” jest po prostu śmieszne.
Pewnego razu spotkałam koleżankę, która ze złami w oczach opowiadała o chorobie. Rozprawiała o swoich napadach lękowych i o tym, że jest zmuszona dwa, trzy razy w
tygodniu wzywać pogotowie. Boi się, żeby  lekarz jej  nie odmówił przyjazdu karetki, gdyż znał na pamięć jej objawy i niechętnie udzielał pomocy dając zastrzyk na uspokojenie.
Ja także opowiedziałam w żartobliwy sposób o swoich perypetiach związanych z chorobą. Dzięki temu udało mi się wywołać uśmiech na jej smutnej twarzy. Teraz próbowałam zamienić jej tragiczne opowiadanie w komedię. A brzmiało to tak:
--Słuchaj Aniu, jak będziesz czuła, że cię bierze, to ubieraj się szybko, wskakuj na rower i jedź te trzy kilometry. Akurat zdążysz na pogotowie i nie będziesz musiała go wzywać. – Zaczęłyśmy się śmiać. Ania zakończyła naszą rozmowę tymi oto słowami:
--Nie pamiętam już kiedy tak dobrze się bawiłam, dawno tyle się nie śmiałam, a ten pomysł z rowerem, to nawet mądre i skuteczne rozwiązanie mojego problemu. Myślę, że się uśmiechnęłaś czytając o tych dwóch spotkaniach, które powyżej opisałam.

wtorek, 9 stycznia 2018

Otaczaj się pozytywnymi ludźmi.



Skupiaj koło siebie ludzi pozytywnie myślących. Przebywaj często w ich towarzystwie.
 Jest jeden warunek, ty nie możesz opowiadać o swoich objawach i użalać się nad sobą. Takim zachowaniem sprawisz, że osoby będą cię omijały szerokim kołem.
Jeżeli będziesz mówiła o zaburzeniach lękowych, wybierz śmieszną formę opowiadań. Pośmiej się z siebie, tym sposobem osłabisz działanie lęku.
 Przyciągniesz do siebie znajomych, którzy będą lubili przebywać w twoim towarzystwie.
 Gdy spotkasz osoby chore na zaburzenia lękowe,  na forum w internecie, które będę opowiadały o sposobach pokonania lęku , wysłuchaj je. Podziel się swoimi pozytywnymi doświadczeniami. Nawiąż z nimi stały kontakt.
 Unikaj użalających się  nad sobą osób, które zadają pytania typu ,, Czy ty masz taki….. objaw?
Czy też robi ci się tak....? , itp.” .
 Takie towarzystwo sprawi, że będziesz utożsamiała się z ich objawami, albo  będziesz wyczekiwała na nie mówiąc do siebie,, Jeszcze takiego objawu nie miałam, ale mogę go  mieć w każdej chwili ”
Nie czytaj też wiadomości typu ,, Wiesz co nerwica może zrobić z człowiekiem?  Wiesz na co możesz zachorować podczas nerwicy? „ 
Zamiast się leczyć , szukasz klimatów z dalekiej przeszłości, które napędzają myśli,, Jest źle, ale może być ze mną gorzej. Bardzo się tego boję.”
 Czy takie nastawienie do życia jest ci potrzebne?
 Czy to pomoże ci się uleczyć, skoro  wiesz, że zaburzenia lękowe to choroba myśli.
Negatywne myślenie i czarnowidztwo to główny objaw choroby.
Ty powinnaś wszystko robić, aby odciągać negatywne myśli, a nie nakręcać strach  wiadomościami podszytymi  niepokojem i obawą.
Słuchaj pozytywnych ludzi , którzy pracują nad sobą, abyś mogła powiedzieć do siebie ,, Skoro jej się udało pokonać lęk, to mi też się uda.
Ona radzi  sobie w życiu codziennym pomimo zaburzeń lękowych, to ja też dam radę”
Takie zachowanie pomoże ci wziąć życie w swoje ręce i uporać się z nim, pomimo przeszkód.




piątek, 29 grudnia 2017

Motywacja do pracy nad sobą.






To jest twoje życie i masz prawo je przeżyć tak jak chcesz.
To jest twoje życie i musisz się z nim uporać.
  Zadam ci pytanie, które decyduje o wyjściu z choroby.
 Czy chcesz nauczyć się życia z lękami , bądź się ich pozbyć ?
Odpowiedz szczerze.
Zanim  podasz  odpowiedź,  może to potrwać minutę, godzinę czy kilka dni.
 Bądź szczera wobec siebie, tylko siebie.
 Jeżeli będziesz myślała pod tym kątem, że nie jest ci jeszcze tak źle, że jakoś sobie dajesz radę  to ci podpowiem, że nie jest tak dobrze, żeby nie mogło być lepiej.
Zadaj sobie pomocnicze pytania.
 Jeżeli pozbędę się lęku, to jak będzie wyglądało moje życie?
 Gdy opuści mnie lęk, co będę robiła?
 Czy mam jakieś marzenie, a lęk uniemożliwia spełnienie go?
  Jeżeli będziesz się kierowała odpowiedziami (bo tak czujesz), typu ,, Chcę się pozbyć lęku, bo mąż będzie zadowolony, bo nie będę obciążała rodziny swoim problemem, bo będę żyła jak ,,normalni” ludzie . To jest słaba motywacja, aby pokonać lęk .
 Ty powinnaś kierować się tylko własnymi pragnieniami, a nie spełniać cudze zachcianki.
 Możesz nagromadzić tyle pozytywnej siły,  aby  uświadomić sobie całą sobą, że chcesz pokonać lęk, bo chcesz spełnić swoje marzenie.
A może myślisz, że nie jesteś na tyle warta , żeby zawalczyć o swoje życie.
 Wolisz  wciąż potulnie spełniać cudze wymagania?
A może przybrałaś rolę ofiary, którą wpojono ci w przeszłości.?
 Jeżeli jest ci z tym dobrze, to bądź w tym miejscu co jesteś.
 Jeżeli jest ci  źle i czujesz,  gdzieś tam w środku, że pozbywając się lęku możesz osiągnąć upragniony cel, to walcz o to z całych sił.
Uświadom sobie, że lęk jest przeszkodą do zrealizowania marzenia.
 Uświadom sobie, że utożsamiasz  się z myślą.
 Pomyśl, jaką sprawczą siłę ma myśl. Skoro utożsamiłaś się z myślą, która prowadzi w złym kierunku, to teraz próbuj utożsamić się z myślą, która prowadzi w dobrą stronę.
 Myśl jest energią.
Napisz na kartce swoje marzenie i przyklej ilustrację, która jest odzwierciedleniem pragnienia. Sprecyzuj dokładnie, co będziesz robiła, jak będzie wyglądało twoje życie bez lęku. 
Usiądź, przeczytaj w skupieniu i zastanów się, czy warto pracować nad sobą.
 Jeżeli tak, to zacznij od dzisiaj, nie odkładaj na później.

Życzę Wam szczęśliwego Nowego roku.

sobota, 16 grudnia 2017

Poddaj się i zaufaj część II.




 Aby być wiarygodną podam fakt ze swojego życia.
W poście pod tytułem ,,Siła modlitwy” napisałam o swojej bezsilności, poddaniu, zaufaniu i prośbie do Wyższej Siły.
Zacytuję fragment ,, Zaczęłam się modlić i prosić o pomoc,, Ojcze i Matko, proszę pomóżcie mi w opiece nad tatą. Ja jestem  słabą istotą, która jest zagubiona. Nie potrafię pomóc już tacie. Co ja mam zrobić ? Proszę pomóżcie mi. Tak bardzo bym chciała, żeby tata nie cierpiał, żebym  go godnie odprowadziła na tamtą stronę. Proszę, dodajcie mi sił Ojcze i Matko. Jestem  Wam wdzięczna za okazanie mi pomocy” Po paru minutach, jakaś niewidzialna siła przekazała do mojego wnętrza pozytywną energię. Wstałam pełna sił.(Nie potrafię tego opisać słowami). Głowę oplotły myśli pełne spokoju i zaufania. Już śmierć nie wywoływała we mnie niepokoju i strachu, czułam całą sobą, że jest nieodłączną częścią życia. Wieczorem tata, po raz pierwszy w życiu, powiedział, że jest szczęśliwy.( Byłam tym stwierdzeniem zaskoczona. Jak w takim stanie można odczuwać szczęście). Ojciec, przebywał tylko kilka dni w domu. Nie dusił się, nie cierpiał tak, jak straszono mnie w szpitalu. Rozmawialiśmy i nuciliśmy wspólnie piosenki.  Stworzyłam mu komfort ostatnich dni życia, komfort umierania"
Pewnie czytałaś, bądź słyszałaś o osobach, które znalazły się w sytuacjach zdawałoby się bez wyjścia. W ekstremalnych sytuacjach nagle przychodziła pomoc. Człowiek potrafił podnieść przewrócony w wypadku samochód, aby uwolnić rannego. Człowiek potrafił znaleźć tyle siły w sobie i  przepłynąć w lodowatej wodzie kilka kilometrów, aby ocalić życie.
 Człowiek potrafił uratować z ogarniętego płomieniami domu uwięzione w nim osoby. Niemożliwe stało się możliwym.
Czy zastanawiałaś się dlaczego?.
Odpowiem ci na podstawie z własnych doświadczeń.
 Te osoby poddały się. Wyłączyły umysł, który podsuwa takie, czy inne rozwiązania. Pozostały same bez nadziei na  rozwiązanie problemu. Nic innego z bezsilności i tragizmu sytuacji nie przychodziło im do głowy, tylko prośba o pomoc i powierzenie problemu  Siłom Nadprzyrodzonym . Prośba w której nie ma podpowiadania w jaki sposób Stwórca ma to zrobić, tak aby było  po twojej myśli. Nie dyktuj, nie narzucaj, nie przeszkadzaj. Taka postawa świadczy o tym, że nie poddałaś się. W takim przypadku umysł przeszkadza w kontaktowaniu się z siłą, która jest w tobie. Gdy się poddajesz to znaczy, że zawierzasz w stu procentach  Sile Nadprzyrodzonej. To tak jakbyś się znalazła na krawędzi skarpy i stała nie wiedząc czy wykonać krok w prawo, czy w lewo. Gdy zdasz sobie sprawę, że jesteś całkowicie bezsilna, w głowie panuje pustka, a ty krzyczysz, płaczesz, prosisz i zawierzasz. Czujesz całą sobą, że nie jesteś w stanie nic zrobić, aby rozwiązać problem. Wtedy powierzasz swoje zmartwienie Stwórcy. Przekonasz się o sile, która czyni cuda, które nie ogarnia naszego umysłu.
Gdy stoisz na skarpie przerażona, rozżalona i żadne rozwiązanie nie przychodzi ci do głowy, tylko modlitwa w formie prośby,  która ślepo powierza swój problem , otrzymasz pomoc.
Gdy stoisz na skarpie i prosisz o pomoc, a w głowie  po swojemu wymyślasz sposób rozwiązania problemu, pomoc nie nadchodzi. Zdarzają się odstępstwa od reguły, ale bardzo rzadko.
Z powierzeniem problemu i zaufaniem Sile Nadprzyrodzonej, że pomoże rozwiązać zmartwienie jest tak, jak ze stu procentową wiarą w to, że spełni się marzenie. Niepodważalna wiara, niepodważalne zaufanie spełnia się pod jednym warunkiem. Spytasz jakim. Gdy ego, które zamieszkuje nasz umysł, nie będzie doradzało, przeszkadzało w zaufaniu i wierze,. że możemy osiągnąć to czego pragniemy. Problem ludzkiego umysłu sprowadza się do tego co napisałam na początku w I części postu  cytuję,, To umiejętność panowania nad posłuszeństwem umysłu, precyzując to dokładniej panowania nad myślami.”
Gdybym się z tobą spotkała i powiedziała  ,,Tylko uwierz, tylko zaufaj”, proste a jednocześnie trudne. Dlaczego? Bo umysł sprowadza nas na ziemię i ogarnia to co sprawdzone i do czego jesteśmy przywiązani. To tak jakbym ci powiedziała przejdziesz przez ruchomą kładę na rzece, tylko uwierz w to, wyłącz umysł i skupiaj się na chwili obecnej. A ty jak postępujesz? Popatrzysz się na mnie, popukasz po czole. Przechodząc przez kładkę będziesz szła powolnym krokiem, a w głowie myśli będą podpowiadały,, Nie dasz rady, zawracaj, to niebezpieczne”
 Co robisz?
 Zawracasz bo posłuchałaś rad ego, które działa na bazie doświadczeń. Nie przeszłaś  przez kładkę i nie sprawdziłaś co cię spotka po drugiej stronie rzeki. Siedzisz na miejscu, marzysz. Twoje marzenia są w sferze marzeń, tylko marzeń. Co twierdzisz. Marzenia, zaufanie, powierzenie to utopia. Łączysz się z ludźmi o podobnych zapatrywaniach  i poglądach, które trzymają cię blisko ziemi. Ludzie którzy są inni, widzą więcej niż przeciętny człowiek, wychodzą poza ramy społeczeństwa są niezrozumiani i często wyśmiewani. To tak jak dawno, dawno temu ludzkość twierdziła, że ziemia jest płaska z  logicznego punktu myślenia i braku wyobraźni.