Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 23 lipca 2017

Akceptacja lęku część III.





 Wiesz co może  też być przeszkodą uniemożliwiającą zaakceptowanie lęku ?
Rozpamiętywanie , porównywanie się do innych i użalanie się nad sobą.  Na podstawie własnych doświadczeń i rozmowy z innymi, napiszę ci co myśli większość chorych o zaburzeniach  lękowych w  swoim życiu.
Zacytuję ci wypowiedź, która najczęściej się pojawiała podczas rozmowy.
,, Jestem zła, ogarnia mnie gniew, gdy sobie pomyślę, że życie jest takie krótkie, a ja muszę borykać się z lękiem. Inni swobodnie się poruszają, korzystają z życia, a ja ciągle się boję. Tak bardzo bym chciała, chociaż na kilka dni zamienić się z człowiekiem, który jest zdrowy psychicznie i  poczuć co to znaczy się nie bać. Dlaczego akurat mnie taka choroba dopadła. Najgorsze jest to, że nikt tego nie rozumie i myśli, że jestem histeryczką i egoistką , która skupia się na  sobie. Przeraża mnie to, że nawet wizyta u stomatologa sprawia mi trudność. Gdy mam położyć nisko głowę , a ja panicznie się boję, moje zachowanie odbierane jest  niepoważnie z lekkim uśmiechem, czy złością. Lekarze tego nie rozumieją. Jest XXI wiek, a  ja muszę ukrywać swoje objawy, bo będę odbierana za osobę nienormalną. Jestem psychicznie  zdrowym człowiekiem, myślę logicznie, lecz gdy dopadnie mnie lęk, wpadam w panikę i uciekam. Jest to totalny brak zapanowania nad irracjonalnym lękiem. A gdy nie mam lęku, to znowu obawa o  to, że zaraz mi się coś może stać złego sprawia, że odczuwam silny niepokój i skupiam się tylko na sobie. Życie z lękiem to wegetacja i cierpienie”.
Nie idealizuj cudzego życia, bo wzbudzisz w sobie żal i złość, że ktoś ma lepiej od ciebie. Takim myśleniem, akceptacja lęku będzie niemożliwa.
Często żaliłam się do przyjaciółki na swój los. Prawie na każdym spotkaniu podkreślałam dobitnie, że życie z zaburzeniami lękowymi  jest bardzo uciążliwe, że ludzie, którzy nie mają lęków są szczęśliwi. Podkreśliłam, że moje życie jest bardzo ograniczone, poruszam się tylko po znanym mi terenie. Spacery pośród łona natury, zakupy w osiedlowym sklepie i krótka wymiana zdań z napotkanymi ludźmi, to namiastka normalności. Często przy niej płakałam i mówiłam, że moje myśli skupiają się tylko na czarnowidztwie i oczekiwaniu na zło, które może mnie dopaść w każdej chwili.
Przyjaciółka słuchała mnie cierpliwie przez jakiś czas.  Pewnego razu jej nerwy nie wytrzymały i wygłosiła mi długie kazanie. Było ono bardzo pouczające i trafiło do mnie. Dzięki temu przestałam idealizować życie innych, przestałam stawiać swoją tragedię na piedestał. Przestałam się zachowywać tak, jakbym to ja była na świecie jedyna  pokrzywdzona. Jestem daleka od tego, aby cieszyć się ludzkim nieszczęściem. Zrozumiałam, że inni też cierpią, że los obszedł się z nimi tragicznie. Na początku rozmowy koleżanka zadała mi pytanie, po czym przeszła do podawania  przykładów o ludzkich losach. Posłuchajcie.
Pomyśl o czym ci ludzie myślą? Czym jest zaprzątnięty ich umysł?
Koło mnie mieszka kobieta, która opiekuje się kalekim dzieckiem. Podjeżdża wózkiem  na plac zabaw koło piaskownicy. Napełnia plastykowy pojemnik piaskiem  i zabawia dziecko robiąc babki. Zdrowe dzieci , śmieją się , huśtają  na huśtawce i biegają.
Na parterze mieszka młoda kobieta, która straciła  siedmioletniego synka w wypadku samochodowym. Po tragedii , zamknęła się w sobie. Rzadko wychodzi z domu, ma depresję . Opiekuje się nią matka.
Przyjaciółka nadal  kontynuowała monolog, który słuchałam ze smutkiem i uwagą. Zacytowała wypowiedź swojej ciotki............ Dalszy ciąg napiszę za kilka dni. Akceptacja lęku jest niezmiernie ważna, bez niej jest niemożliwe wyjście z choroby.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz