Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 27 lipca 2017

Akceptacja lęku część IV.






 
 Przyjaciółka nadal  kontynuowała monolog, który słuchałam ze smutkiem i uwagą. Zacytowała wypowiedź swojej ciotki.
,, Byłam opętana zazdrością. Rano wstawałam z łóżka  z myślą w głowie, jak zarobić większą ilość pieniędzy, aby  zainwestować w dom. Chciałam tym sposobem udowodnić, że  budynek w którym mieszkam wygląda na zewnątrz  okazale. Projektowałam ogród,  sadziłam różne gatunki kwiatów,  umieściłam w nim  światła , aby przyciągał uwagę przechodniów.
 W mojej głowie przewodnią myślą było to, aby być lepszą od sąsiadów. Nie cieszyłam się rodziną, nie uczestniczyłam w spotkaniach. Moim celem było zarabianie,  oszczędzanie i zbieranie pieniędzy, aby  pokazać  bogactwo. Nie jeździłam na wczasy, nie kupowałam ubrań, kłóciłam się z mężem, bo miał inną wizję naszego małżeństwa. Brałam dodatkowe nadgodziny, aby spełnić swoje marzenie i udowodnić  wszystkim wkoło, że jestem lepsza od innych. Kupiłam nowy samochód, zadłużyłam się do tego stopnia, że codziennie wyliczałam dosłownie każdą złotówkę na jedzenie, czy najpotrzebniejsze ubrania dla dzieci. Kłótnie w domu, niezadowolenie dzieci, nic nie miało dla mnie znaczenia, tylko dążenie do bogactwa. 
Stałam w oknie i patrzyłam na przechodniów, aby zobaczyć ich reakcję na mój dom. Zazdrość to bardzo rujnujące uczucie. Tak bardzo bym chciała pozbyć się uczucia zazdrości”.
Przyjaciółka  przytoczyła również przykład z pozoru szczęśliwej kobiety, z którą pracuje w biurze.
Moja  znajoma jest  zakochana. Poznała partnera  miesiąc temu na wycieczce. Koleżanki zazdrościły jej, że przeżywa taki piękny okres w swoim życiu. Ich miłość kwitła, takie miałam uczucie, gdy przebywali w pobliżu mnie. Znajoma zwierzyła mi się mówiąc,, Jest to najpiękniejszy okres w moim życiu i najgorszy za razem.  Kocham swojego partnera bardzo. Gdy kładę się spać i wstaję, za każdym razem boję się, że ta miłość się skończy. Tak bardzo się tego obawiam, że nie potrafię się cieszyć z tego co teraz przeżywam. Panicznie się boję, że jak miłość z jego strony się skończy, to ja nie będę potrafiła  żyć bez niej”.
Czy po przeczytaniu  powyższych przykładów, nadal będziesz idealizowała  cudze życie?
Spróbuj sama wsłuchać się w opowieści ludzi o swoich problemach. Może znajdą się szczęśliwcy, ale jest ich tak mało, że trudno  na nich trafić. Wiesz dlaczego?
Bo  zdecydowana większość ludzi żyje przeszłością lub przyszłością. Nie potrafią celebrować i cieszyć się chwilą teraźniejszą, a  przecież  życie składa się z krótkich chwil . Większość ludzi wegetuje zamiast żyć pełnią życia, ponieważ  żyją wspomnieniami  i nadzieją na lepsze jutro. Nie ma miejsca na chwilę obecną.
Jeszcze raz dobitnie podkreślę, że akceptacja choroby to akceptowanie jej objawów.   
Mów do siebie z przekonaniem  przed każdym wyjściem z domu ,, Ukrywam objawy niepokoju i lęku przed ludźmi. Przez takie postępowanie  mogę źle się czuć.  Skumulowane negatywne myśli i  nagromadzone emocje, najczęściej wywołują niechciane reakcje ciała fizycznego. Pewnie znowu będzie mi słabo, może będę miała zawroty głowy.
 Trudno, to są typowe objawy zaburzeń lękowych. Tysiące razy miałam takie objawy i nic mi się złego nie stało. Pewnie znowu jak zwykle, będę reagowała na nie obawą i niepokojem „
Natomiast  podburzanie lęku negatywnymi myślami typu,, Znowu mam lęk, kiedy on mnie opuści, co dzisiaj się stanie złego, tak bardzo bym chciała się go pozbyć, jestem zła na siebie, że zachowuje się tak, a nie inaczej itp.”.
Takie podejście do lęku, tylko go podburza  i sprawia, że  lęk jest silniejszy od ciebie. Gdy nie zaakceptujesz go, życie stanie się piekłem na ziemi.
To jest twoje  życie i powinnaś się z nim uporać. Innego wyjścia nie widzę. Dalszą część napiszę za parę dni.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz