Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 6 maja 2014

Możesz a nie musisz.






Podczas nerwicy niechętnie wychodziłam z domu, ponieważ unikałam ludzi, którzy chcieli ze mną porozmawiać. Panicznie się bałam, że podczas rozmowy dopadnie mnie lęk. Gdy uzmysłowiałam sobie, że nie muszę rozmawiać,  jeżeli nie mam na to ochoty, zrobiło mi się lżej na duszy.
Te głupie przekonania, że nie wypada przerwać  danemu osobnikowi  rozmowy, że należy do końca rozmówcę wysłuchać, odstraszały mnie od spotkań z ludźmi.
Już na dzień dobry  słowa ,,muszę to wykonać, muszę tam iść, muszę się uśmiechać” wywołują presję, przymus, brak wyboru. To z kolei kojarzy się z nakazem i komendą, którą trzeba niezwłocznie wykonać.
Natomiast podejście,, ja mogę to wykonać jeżeli chcę” , daje nam wybór, decydowanie o własnym postępowaniu.
Nie kojarzy się z groźbą czy narzuceniem.
W kryzysowych wypadkach, możemy  swobodnie korzystać  z ,, wyjść awaryjnych”,  gdy wymaga od nas tego dana sytuacja.
Spróbuj z  tego korzystać, a zaraz poczujesz się pewniej.
Teraz wczuj się w taką sytuację:
Umówiłaś się z koleżanką w kawiarni na daną godzinę.
Już przed spotkaniem wcześniej przez głowę przechodzą obawy. Zadajesz sobie pytania bez odpowiedzi. ,, Czy podczas spotkania nie dopadnie mnie lęk? Czy zdołam ukryć objawy niepokoju? Czy mam iść na to spotkanie? Mam jeszcze kilka godzin czasu do umówionej godziny, może zadzwonię i powiem, że spotkamy się innym razem” .
Chodzisz po mieszkaniu niespokojnie, jesteś zestresowana, bo obawiasz się swoich reakcji emocjonalnych, nad którymi do końca nie panujesz.
Ty i tylko ty decydujesz co masz zrobić w danej chwili.
Gdy byłaś mała, decydowano za ciebie, teraz jesteś dorosła. Powinnaś to zrozumieć i przekonać swoją podświadomość, rozmawiając ze sobą cierpliwie.
Takie postępowanie rozwiąże  wiele problemów związanych z obawami, niepokojem i lękiem.
Pozbędziesz się stresu , zapewnisz sobie poczucie ochrony i nie będziesz tak często rezygnowała z wychodzenia z domu, czy spotkania z ludźmi.
Gdy będziesz korzystała z wyjść awaryjnych, nie obarczaj siebie tym, co inni o tobie pomyślą. To nie jest twój problem.  Jedno wiem, co mają pomyśleć to i tak pomyślą.
Nie musisz się tłumaczyć. Powiesz krótkie słowo przepraszam, wymyślisz powód i sprawa załatwiona.
Wyjścia awaryjne są azylem dla osoby chorej na nerwicę lękową.
Z czasem  z tych wyjść będziesz coraz mniej korzystała, bo będziesz czuła się coraz bezpieczniej. Spróbuj , a sama się o tym przekonasz.
Gdy idziesz do pracy, zawsze możesz sobie powiedzieć i dodać otuchy,, Gdy będę się źle czuła, to mogę iść na zwolnienie lekarskie”.
Tym sposobem uzmysłowisz sobie, że masz wybór. Pewnie nie raz będziesz się czuła fatalnie, ale powiesz do siebie,, Dzisiaj źle się czuję, ale jakoś wytrzymam. Jak będę się czuła gorzej, to skorzystam z wyjścia awaryjnego”
Zdaję sobie sprawę, że ludzie zdrowi nie mają z tym problemu, a czytając ten post, zastanawiają się dlaczego wypisuję takie bzdury. Dla nich sytuacje oczywiste są normalne, dla nas  wiele z nich stanowi problem. Na tym polega nerwica lękowa, że wiele wydarzeń odbieramy przez pryzmat przestraszonego dziecka, zakodowanego w podświadomości.
Nikt nas nie zrozumie, kto tego nie przeżył.
Podczas choroby, często łapałam się na takim zachowaniu: Obserwowałam ludzi i z uczuciem zazdrości, patrzyłam jak swobodnie się poruszają , rozmawiają, siedzą cierpliwie, planują  i śmieją się.
Są to normalne dla zdrowych osobników sytuacje. My niestety jesteśmy podszyci lękiem. W każdej chwili sytuacja może się zmienić o 180  czy 360 stopni. Rozmawiasz i nagle musisz przerwać w panice rozmowę, odchodząc szybkim, niepewnym krokiem. Robisz zakupy i nagle ogarnia cię taki niepokój , a z nim roztrzęsienie lub nagła słabość, że trzymasz się kurczowo wózka i szukasz przestraszonym  wzrokiem drzwi wyjściowych.








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz