Łączna liczba wyświetleń

piątek, 17 stycznia 2014

Nie podsycaj lęku negatywnymi myślami część II


Dawno temu  babcia  powiedziała mi ,, Dziecko, obserwuj życie ludzi  i zwierząt,  a będziesz wiedziała  jak postępować  w życiu”.
Z początku nie przywiązywałam uwagi do słów mojego przodka.  Dopiero, gdy zachorowałam na nerwicę lękową,  wtedy doceniłam  to mądre przesłanie.
Podczas pracy nad sobą uzmysłowiłam sobie,  że  irracjonalny lęk siedzi  w mojej głowie.
Wyobraziłam sobie, że lęk jest  uciążliwym, nieprzewidywalnym w działaniu, złośliwym
sąsiadem, który pastwi się tylko na słabszych od siebie osobnikach.
Na klatce schodowej, zaczepia złośliwymi wyzwiskami  osoby, które na niego reagują.
A już szczególnie dokucza tym osobnikom, którzy zniżają się do jego poziomu , odwzajemniając  jego niestosowne zachowanie..
Tym co walczą z nim, wymyśla perfidne , niemiłe niespodzianki, które wyprowadzają ową osobą z równowagi psychicznej.
Załóżmy, że nie możesz  zmienić miejsca zamieszkania.( tak jak nie możesz  wymienić swojej głowy).
Sąsiada zmienisz tylko wtedy, gdy zmienisz swoje  podejście  do jego zachowania.( takim podejściem,  na początku osłabisz działanie lęku, a z czasem  go wyeliminujesz)
Codziennie systematycznie powinnaś pracować nad sobą,  aby  się nie dać  wciągnąć w  zaczepki  owej uciążliwej osoby.
Otwierając drzwi do klatki schodowej,  już w głowie przebiegają  jedne  po drugiej  myśli , wyprzedzające działanie uciążliwego  osobnika. ,, Ciekawe co dzisiaj wymyśli ten beznadziejny gość . Pewnie znowu będzie mnie wyzywał i szturchał. Boże- jak ja tego nie znoszę.
Kiedy ta kanalia da mi spokój.  Nie , nie dam się wciągnąć w jego zaczepki. Może kiedyś tej nędznej kreaturze znudzi się  napadanie na mnie,  jak nie będę  na niego reagowała. A jeszcze lepiej, jak na dzień dobry będę głośno mówiła,, Co dzisiaj sąsiedzie  wymyśliłeś  nowego, aby denerwować  i straszyć  ludzi.
Już po minie  owego  gościa , można  zauważyć  zaskoczenie i  zmieszanie.
Podobnie rzecz ma się z lękiem.  Wchodziłam do dużej placówki handlowej( to było jedno z moich największych wyzwań podczas choroby),  starałam się  odgadywać  w myślach objawy lęku, aby nie dać się zaskoczyć  i  wpadać w panikę .
Podczas pracy ze sobą,  gdy zauważyłam symptomy zbliżającego się lęku, zaczęłam  w myśli lub na głos, opisywać  już  znajome mi podstępne działanie wroga. Np. wchodząc  do placówki handlowej, gdy pojawiał się niepokój,  już wiedziałam co to oznacza dla mnie.
 Zakładałam ciemne okulary ,  aby odgrodzić się od bezpośredniego kontaktu  wzrokowego  z innymi osobnikami.  Trzymałam się kurczowo wózka, aby nie upaść w sklepie przy ludziach.
Mówiłam w myślach do siebie ,,Teraz  jak  zwykle  będzie mi się rozmazywał obraz. Dzisiaj  ego wymyśliło taki scenariusz, aby mnie wystraszyć. Teraz zaczyna mi  brakować powietrza,  nie mogę do końca złapać oddechu.
Nic mi się nie stanie, trzy dni temu też miałam takie objawy.  Ustąpiły gdy  wyszłam  ze sklepu  i usiadłam  w samochodzie.
Nadal niecierpliwie stałam w kolejce, w pewnej chwili  myślałam, że dotknę nosem posadzki,  tak nagle uskoczył mi obraz.  Ciekawe co jeszcze wymyślisz Franio ( tak nazywałam ego), dzisiaj ci się nie uda  doprowadzić mnie do paniki. 
Byłam wyczerpana, zmęczona,  resztkami sił chodziłam po sklepie, ale pojawiło się też  pozytywne budujące uczucie. Byłam z siebie dumna, że wytrzymałam i nie uciekłam .
Powoli, systematycznie oswajałam się z lękiem.  Podstępny wróg,   coraz mniej zaskakiwał  mnie swoimi pomysłami.  Był monotonny w swoim działaniu, dlatego był przewidywalny. To ułatwiło mi pracę w dużym stopniu nad pokonaniem gada.
 Zaczęłam go akceptować, ponieważ wiedziałam ,że jest mieszkańcem mojej głowy.
Początki bywały trudne, zapewne  wiecie, że walka ze  samym sobą  jest  jedną z najtrudniejszych walk.

1 komentarz:

  1. Opisuje Pani że w samochodzie po wyjściu ze sklepu lęk mijał u mnie napady lęku trwają długo a niektóre muszą zakończyć sie tabletką na uspokojenie. Czasem sama nie daję rady nad tym zapanować.

    OdpowiedzUsuń