Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 4 listopada 2013

Ego.

Nie jestem osobą oświeconą, która żyje w teraźniejszości. Nadal ego kieruje moim życiem, ponieważ mój umysł zaprząta, przeszłość i przyszłość. Owszem bywały krótkie chwile, z biegiem czasu coraz dłuższe, gdy ego nie miało do mnie dostępu. Żyłam w teraźniejszości, skupiona na chwili obecnej, wtedy byłam szczęśliwa. Wierzcie mi, gdyby istniała możliwość zapłacenia pewnej kwoty pieniężnej, aby żyć  chwilą obecną- zapewniam, że każdy , by oddał  ostatni grosz na ten cel. Owszem są wspaniałe chwile, które uskrzydlają, dodając chęci do życia. Te chwile  uniesień pochodzą z zewnątrz, są uzależnione od innego człowieka. Ja piszę o wewnętrznej radości, która jest w tobie. Gdybyś miała nazwać jednym słowem ,atrybuty dla alkoholika, nerwicowca czy osoby otyłej, zapewne wymieniłabyś: alkohol, myśli, obżarstwo. Ze wszystkich sił, próbowałam zaprzyjaźnić się z ego i udało mi się to. Wiem , że czytając powyższe zdanie, włosy jeżą ci się na głowie ze złości. Nie przejmuj się,  ja też tak reagowałam. Wierzcie mi, to był klucz do pokonania nerwicy lękowej. Uzmysłowiłam sobie ,że te  złowieszcze myśli. to nie ja, tylko ego. Doświadczenia i poglądy nabyte z przeszłości, teraz rzutowały na moje życie. Nazwałam ego   pieszczotliwie, Franusiem. Gdy zawładnął mną niepokój bądź niecierpliwość, mówiłam- O, Franio zaczyna działać. Gdy do głowy dobijały się myśli przepełnione obawą , że dostanę zawału serca, zemdleję, czy mnie sparaliżuje,  wtedy mówiłam- Franuś, ty znowu zaczynasz mnie straszyć. Jeszcze ci się nie znudziło pastwienie nade mną. Wiem, że jesteś zadowolony ,gdy reaguje paniką i ucieczką. Franio, daj spokój, wszystko przemija i ty się z biegiem czasu zmęczysz. Gdy wchodziłam do zatłoczonego sklepu, już na dzień dobry, bałam się. Mówiłam do siebie w myślach- Franio, masz teraz pole do popisu, zaraz cię uszczęśliwię, wiesz że  tutaj się boję,  żeby ludzie,  nie zauważyli mojej niechcianej  inności. Wiecie, że gdybym nie rozmawiała z Franiem, pewnie bym wybiegła w popłochu z placówki handlowej. Targaliśmy się z Franiem  on ciągnął linę w lewo , a ja w prawo. Nareszcie,  po pewnym czasie, uzbrojona w cierpliwość,  przekonałam Frania, że życie jest zbyt krótkie, aby marnować czas na urojone i irracjonalne lęki. Ja byłam coraz odważniejsza, a Franio kurczył się  z dnia , na dzien.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz